Po zwiedzaniu poszliśmy do autobusu. Bibi usnął sobie na mnie, było OK. Godzinkę później obsunął mi się na kolana. Pół godzinki później moje nogi zaczęły umierać...
- Uwaga. Uwaga. UWAGA!!! - krzyknęła pani, ponieważ nikt jej nie słuchał. - Za 10 minut będziemy w restauracji. Każdy kupuje co chce za swoje pieniądze i na swoją odpowiedzialność. Nie kupujemy: alkoholu, papierosów i narkotyków!!! - ostrzegała nas. - Zrozumiano?!
- Proszę pani... Ale tam nikt nie sprzedaje narkotyków, a alkohol i papierosy są od lat 18. - powiedział ktoś.
- Skąd masz tą pewność?
- Bo byłem tu w tamtym roku i sprawdzałem. - Usłyszeliśmy głośne ,,BUUUU''!
Pięć minut później pani do mnie mówi:
- Aniu, obudź Justina, bo zaraz dojedziemy... Niech się zacznie zbierać.
- Dobrze już... Bibi... Bibi... Justin! Wstawaj.
- Nieeee.....
- Wstawaj, dojeżdżamy do restauracji. Podobno byłeś głodny...
- Wstanę jak mi coś daszzz..... - uśmiechnął się.
- A co?
- Jak myślisz?
- Yyyy.... O NIE!
- No cóż.....
- Ehhhh... - i dałam mu buziaka w policzek.
- Tylko tyle?? - był obudzony i rozczarowany.
- No zbieraj się:D.
Zebraliśmy się. Po jakichś 3 minutkach byliśmy na miejscu. Usiedliśmy przy 6 osobowym stole, aby nikt nie mógł się dosiąść XD.
- Co zamawiamy?? - zapytał się Kamil.
- Może naleśniki?? - podałam przykład.
- Nieeee - powiedział JB i wystawił mi jęzor.
- Nie bd cię tu goniła, ale w hotelu masz przerąbane.
- Hahaha! Już ci uwierze! - ponownie wystawił mi jęzor. <<<jak coś to siedział koło mnie>>> Nie zwracałam już na niego uwagi tak jak reszta. A on po cichutku spalił buraczka, ponieważ opowie lub zrobi coś śmiesznego, a nikt nie bdzie się z tego śmiał to on nie znosi takich sytuacji (hmmm....coś mi to zdanie nie wyszło, ale wiadomo o co chodzi:D). Ja to zauważyłam i mu dałam buziaka w policzek:*. Na co on mnie przytulił. Reszta paczki uważnie nam się przyglądała. Nagle Marcioch wypalił:
- To... Wy jesteście razem....? Czy nie???? - na co Wiki walnęła go z liścia. - Ej no co?!
- Dupa, a nie ,,co''! - powiedziała Zuzka.
- To co w końcu zamawiamy?! - powiedział zdenerowany z głodu JB.
- Nie denerwuj się... - upomniałam go.
- No co?! Głodny jestem!!!
- Trzeba było zjeść bułeczki, a nie dawać je ptakom. - posłałam mu uśmieszek:D - Może zamówimy pizze? - dodałam szybko, bo Bibi był naprawdę głodny i wściekły.
- TAK!!! - wybuchnęła reszta paczki w tym samym momencie.
- Dobra, Kamil idź zamów... - powiedziała Zuza, na co Kamil jej posłał dziwną minke protestanta. - Kamcioooo... - I dała mu buziaka.
- Ehhh... No dobra... - i spalił buraczka.
- Masz tu Justin drożdżówke, bo zaraz zemdlejesz... - powiedziałam.
- Oo! Dzięki. - I za 1 minutę (dosłownie!) drożdżówki nie było.
- Już lepiej?
- Noooo:D.
Przyszła kelnerka z pizzą.
- Tam wogóle... Kamil jaką zamówiłeś??
- Dobrą.... Ciasto, potrójna porcja sera, pomidorek, grzybki, ketchup i sos czosnkowy w miseczce i jakaś tam szyneczka, czy coś... Aha, sos czosnkowy musiałem jeśli chciałem ketchup.
- Aaa... Nie noo spoko... Ale sos czosnkowy zabroniony, chyba że sprzedają tu duuuuużooo miętówek. - dodałam, po czym zabraliśmy się do jedzenia. Został jeden kawałek....
- Ja go biore!!! - krzyknęli Kamil, Marcin i Bibi w jednym momencie. I zaczeli się kłócić kto ma lepsze argumenty.
- STOP - uciszyłam ich. - Czekajcie mam pomysł.... - poszłam do kuchni <<<hehe... do miejsca zabronionego>>> i poprosiłam nóż.
- Macie... - pokroiłam pizze na 3 w miarę równe kawałki. Chłopaki wymamrotali ciche ,,dzięki'' ponieważ już mieli pizze w mordkach:P.
Poszliśmy do autobusu... W autobusie...
- Na serio myślisz, że jestem śliczny? - zadawał mi pytania Bibi, po czym miał zaciesz.
- Nooo...
- Naprawdę czasem masz ochotę mnie tak strrraszzzniieeee przytulić??
- Nooo... - po czym mnie udusił miśkiem <<<przytulił się do mnie>>>
- Naprawdę mnie uważasz jeszcze za dziecko? - i zrobił minke kociaka ze Shreka <0.0> XDD.
- Nooo...
- Mamoooo.... Daj mi lizaczka....!
- Chyba na głowę upadłeś... - i zaczął ryczeć i śmiać sie jednocześnie, więc musiałam na następnym postoju mu kupić jakiegoś tam lizaka... Zoozoolaa!!!:D
Wróciliśmy do hotelu... cdn:D
Sorki nie mam dziś wymówki czemu cdn... Po prostu mi się nie chce...:D Większość rozdziałów pisana jest przy płytach JB: Under the Mistletoe, My World 2:0 i My Worlds The Collection, dysk1 i dysk2:D. Justin mógłby robić nową wersję ,,Szybkich i wściekłych'', pt.: ,,Głodni i wściekli'' XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz