niedziela, 1 stycznia 2012

8.Reszta dzionka...

   Po zwiedzaniu poszliśmy do autobusu. Bibi usnął sobie na mnie, było OK. Godzinkę później obsunął mi się na kolana. Pół godzinki później moje nogi zaczęły umierać...
 - Uwaga. Uwaga. UWAGA!!! - krzyknęła pani, ponieważ nikt jej nie słuchał.  - Za 10 minut będziemy w restauracji. Każdy kupuje co chce za swoje pieniądze i na swoją odpowiedzialność. Nie kupujemy: alkoholu, papierosów i narkotyków!!! - ostrzegała nas. - Zrozumiano?!
 - Proszę pani... Ale tam nikt nie sprzedaje narkotyków, a alkohol i papierosy są od lat 18. - powiedział ktoś.
 - Skąd masz tą pewność?
 - Bo byłem tu w tamtym roku i sprawdzałem. - Usłyszeliśmy głośne ,,BUUUU''!
   Pięć minut później pani do mnie mówi:
 - Aniu, obudź Justina, bo zaraz dojedziemy... Niech się zacznie zbierać.
 - Dobrze już... Bibi... Bibi... Justin! Wstawaj.
 - Nieeee.....
 - Wstawaj, dojeżdżamy do restauracji. Podobno byłeś głodny...
 - Wstanę jak mi coś daszzz..... - uśmiechnął się.
 - A co?
 - Jak myślisz?
 - Yyyy.... O NIE!
 - No cóż.....
 - Ehhhh... - i dałam mu buziaka w policzek.
 - Tylko tyle?? - był obudzony i rozczarowany.
 - No zbieraj się:D.
   Zebraliśmy się. Po jakichś 3 minutkach byliśmy na miejscu. Usiedliśmy przy 6 osobowym stole, aby nikt nie mógł się dosiąść XD.
 - Co zamawiamy?? - zapytał się Kamil.
 - Może naleśniki?? - podałam przykład.
 - Nieeee - powiedział JB i wystawił mi jęzor.
 - Nie bd cię tu goniła, ale w hotelu masz przerąbane.
 - Hahaha! Już ci uwierze! - ponownie wystawił mi jęzor. <<<jak coś to siedział koło mnie>>> Nie zwracałam już na niego uwagi tak jak reszta. A on po cichutku spalił buraczka, ponieważ opowie lub zrobi coś śmiesznego, a nikt nie bdzie się z tego śmiał to on nie znosi takich sytuacji (hmmm....coś mi to zdanie nie wyszło, ale wiadomo o co chodzi:D). Ja to zauważyłam i mu dałam buziaka w policzek:*. Na co on mnie przytulił. Reszta paczki uważnie nam się przyglądała. Nagle Marcioch wypalił:
 - To... Wy jesteście razem....? Czy nie???? - na co Wiki walnęła go z liścia. - Ej no co?!
 - Dupa, a nie ,,co''! - powiedziała Zuzka.
 - To co w końcu zamawiamy?! - powiedział zdenerowany z głodu JB.
 - Nie denerwuj się... - upomniałam go.
 - No co?! Głodny jestem!!!
 - Trzeba było zjeść bułeczki, a nie dawać je ptakom. - posłałam mu uśmieszek:D - Może zamówimy pizze? - dodałam szybko, bo Bibi był naprawdę głodny i wściekły.
 - TAK!!! - wybuchnęła reszta paczki w tym samym momencie.
 - Dobra, Kamil idź zamów... - powiedziała Zuza, na co Kamil jej posłał dziwną minke protestanta. - Kamcioooo... - I dała mu buziaka.
 - Ehhh... No dobra... - i spalił buraczka.
 - Masz tu Justin drożdżówke, bo zaraz zemdlejesz... - powiedziałam.
 - Oo! Dzięki. - I za 1 minutę (dosłownie!) drożdżówki nie było.
 - Już lepiej?
 - Noooo:D.
   Przyszła kelnerka z pizzą.
 - Tam wogóle... Kamil jaką zamówiłeś??
 - Dobrą.... Ciasto, potrójna porcja sera, pomidorek, grzybki, ketchup i sos czosnkowy w miseczce i jakaś tam szyneczka, czy coś... Aha, sos czosnkowy musiałem jeśli chciałem ketchup.
 - Aaa... Nie noo spoko... Ale sos czosnkowy zabroniony, chyba że sprzedają tu duuuuużooo miętówek. - dodałam, po czym zabraliśmy się do jedzenia. Został jeden kawałek....
 - Ja go biore!!! - krzyknęli Kamil, Marcin i Bibi w jednym momencie. I zaczeli się kłócić kto ma lepsze argumenty.
 - STOP - uciszyłam ich. - Czekajcie mam pomysł.... - poszłam do kuchni <<<hehe... do miejsca zabronionego>>> i poprosiłam nóż.
 - Macie... - pokroiłam pizze na 3 w miarę równe kawałki. Chłopaki wymamrotali ciche ,,dzięki'' ponieważ już mieli pizze w mordkach:P.
   Poszliśmy do autobusu... W autobusie...
 - Na serio myślisz, że jestem śliczny? - zadawał mi pytania Bibi, po czym miał zaciesz.
 - Nooo...
 - Naprawdę czasem masz ochotę mnie tak strrraszzzniieeee przytulić??
 - Nooo... - po czym mnie udusił miśkiem <<<przytulił się do mnie>>>
 - Naprawdę mnie uważasz jeszcze za dziecko? - i zrobił minke kociaka ze Shreka <0.0> XDD.
 - Nooo...
 - Mamoooo.... Daj mi lizaczka....!
 - Chyba na głowę upadłeś... - i zaczął ryczeć i śmiać sie jednocześnie, więc musiałam na następnym postoju mu kupić jakiegoś tam lizaka... Zoozoolaa!!!:D
Wróciliśmy do hotelu... cdn:D


Sorki nie mam dziś wymówki czemu cdn... Po prostu mi się nie chce...:D Większość rozdziałów pisana jest przy płytach JB: Under the Mistletoe, My World 2:0 i My Worlds The Collection, dysk1 i dysk2:D. Justin mógłby robić nową wersję ,,Szybkich i wściekłych'', pt.: ,,Głodni i wściekli'' XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz