sobota, 31 grudnia 2011

7. Nasza zguba i pamiętnikowe męczarnie...

 - Chodźcie na zbiórke! - upomniała nas Zuzka.
 - Już! - krzyknęła Gódzia zmęczona humorkami Zuzki, która dostała ciote (okres).
 - No idziemy przecież no nie?!?!?!?! - udarł morde Kamil... Nie można tego nazwać krzykiem.
 - Ehh..... Ja tam nic nie bd mówił... - powiedział filozoficznie Marcin. Ja tylko pokazałam na Kamila jedną ręką, a drugą dałam kciuk w góre.
 - Co jest Anka? - zapytał się Marcioch. Pokazałam na gardło, a potem zrobiłam minkę jakbym umierała.
 - Yyyyy... Czyli, że co?? - zapytał się Kamil. Na to Gódzia filozoficznie (coś mam dziś z tym słowem) odparła:
 - Hmmmm... Myślę, że naszą kochaną koleżankę Annę boli gardło jak cholera. Wybuchł między nami śmiech.
 - A teraz ruszać się! - dodała Szczerbka. Poszliśmy na zbiórke. Tam pani wylicza wszystkich...
 - GDZIE JEST JUSTIN?!?!?! - krzyknęła pani - MAMY JUŻ 10 MINUT OPÓŹNIENIA!!! - dodała. Poczekaliśmy 5 minut... Nie ma go...
 - Idźcie dzieci go szukać. NATYCHMIAST! - krzyknęła. I rozpoczęły się poszukiwania... Nie było go w swoim pokoju, ani w łazience. W żadnych pokojach innych uczniów też go nie było... Ani w kuchni... Nie ma go też w ogródku... Ja wróciłam:
 - Czemu wróciłaś??!! - powiedziała opiekunka krzycząc XD.
 - Proszę chwilkę zaczekać... - po czym poszłam do autobusu, gdzie leżał Bibi pogrążony w moim pamiętniku.
 - TY CIOTO ODDAWAJ PAMIĘTNIK!!! - krzyczałam na niego - A po za tym... Masz przechlapane u pani... - I musiałam mu tłumaczyć, czemu... - U mnie przy okazji też!
 - Naprawdę uważasz, że jak śpię to wyglądam jak słodziak?? - posłał mi ten swój umieszek:D
 - Yyyyyyyyyhhhhhhh - warknęłam. - Idź się pokaż pani.
 - Psze pani! Tu jestem!
 - To są zaciemnione szyby idioto....
 - Tak... wiem....:D - spalił buraczka.
   Sprawa się rozwiązała, JB dostała karę mycia garów przez 3 dni i pojechaliśmy. Tym razem dwoma autobusami.
W autobusie Bibi cały czas mnie pytał o rzeczy z pamiętnika...
 - Na serio jak nie jesteś przy mnie to mnie nazywasz ,,Bibi''??:D
 - Nooo.....
 - Ale tak serio mam cudne, śliczne, piękne, urocze i zajebiste oczy??:D
 - Nooo...
 - Naprawdę myślisz, że świetnie całuję??:D
   I tak cały czas.... Po każdym pytaniu miał zaciesz. Eh... on jest ładny.... Kurde!!! Anka ogar!!!
 - Na serio myślisz, że mam fajny styl??:D
 - Nooo...
 - Aha! Nie odpowiedziałaś mi na pytanie o całowaniu!!!
 - Tego nie wiemm...
 - No bo nie dałaś mi doczytać:/...
 - Nooo...
 - A chcesz sprawdzić??
 - Nooo.... Yyy... Znaczy... - niedokończyłam słowa ,,nie'', bo mnie pocałował... Kurde... trwało to jakieś 10 sekund, a mi się wydawało, że całą wieczność...
 - No więc...??
 - Pozwolisz, że nie odpowiem na to pytanie...??
 - Nie. - powiedział stanowczo JB.
 - Yyy.... No nieźle.... - i zrobiłam barszczykXD. Przytulił mnie... Teraz to już całkiem jestem XP. Dojechaliśmy. Pozwiedzaliśmy parę miejsc, a ja z Bibi'm cały czas trzymaliśmy się za ręce... Reszta naszej paczki nam pozazdrościła i zrobili to samo:D. Po zwiedzaniu...........cdn:D


Sorki! Nie mam weny:( i sobie tyłek zasiedziałam :(( ale jest ok :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz