Na drugi dzień poszliśmy zjeść śniadanko, mmmm.... :P Nasz pokoik jako jedyny był na stołówce w piżamkach z czego reszta dławiła się jedzeniem. Po piżamkowym przedstawieniu na stołówce, poszliśmy do swoich pokojów, aby się przygotować na wycieczke po Kanadzie. Na nieszczęście dostałam cioty (okresu). Pojechaliśmy... Po zwiedzaniu poszliśmy na lody. Ja i Zuzka kupiłyśmy już swoje, bo mamy niezłe przyspiesznie jeśli w gre wchodzą lody. Zuza była pierwsza, bo sie potknęłam o własne nogi, ja byłam za nią. Po mnie zacięło się coś i wszyscy musieli poczekać jakieś 5 minut. Hehe, jesteśmy z Zuzą ziomy!XD Postanowiłyśmy się przejść po uliczce. Idziemy i gadamy. Nagle wbiegł w nas jakiś chłopak w kapturze i okularach. I oczywiście rozpaćkał na nas lody.
-Sorry... - bąknął chłopak.
- Nic się nie stało. - odpowiedziałyśmy ze skrzywem na mordkach.
- Do you speak english?? - zapytał się.
-No. - ,,oho...teraz się nie dogadamy'' pomyślałyśmy.
-Aha, ok ja umiem po polsku - powiedział i posłał nam uśmieszek. Kurde skąd ja znam ten uśmiech?! O nie...chyba się domyślam.
-To fajnie, a jak się nazywasz?? - oczekiwałyśmy z Zuzką najgorszego...
- Lubicie Justina Biebera? - zapytał chłopak z obawą w głosie.
- No nawett... - będzie się działo...
- A nie powiecie nikomu? - chyba z nerwów popuszczę, apropo, przypomniałam sobie, że mam ciote, cholera! Po minie Zuzy widzę, że ma to samo zdanie co ja.
- NO MÓW!!! - krzyknęłyśmy równo.
- Ok,ok... Jestem Justin Bieber.. - Zdjął okulary, ale kaptura się nie odważył.
- Aha -odpowiedziałyśmy.
Chwila ciszy.................. Zuza próbowała znaleźć jakąś chusteczke w spodniach, a ja patrzyłam się w oczy Justinowi, który również patrzył mi w oczy...
- HALLLOOOOOOO!!! - z przemyśleń wyrwała mnie Zuzka, Justin dostał chyba zawału tak głośno się udarła Oreo. - Gwiazdeczko... - kopnęłam Zuzę w nogę - Ejj!... Justin może byś nam pomógł?!?!
- Yyyy...co?? Aha! Tak! Już proszę, macie chusteczki. Sorry, ale muszę spadać, bo idą prześladowcy. Do zobaczenia!!!
- O kurdee!!! - spojrzałam na swoją, już troche ubrudzoną lodem chusteczke, a tam było napisane ,,Mieszkam w tym smaym hotelu co wy, wiem bo byłem w waszym pokoju jak spałyście, numerki mi się pomyliły;) Mój numer fona: 098890761 dzwońcie jak będziecie już w hotelu, to do was przyjdę:D Wasz JB:*
- Chyba coś mu się popieprzyło i kiedy on to napisał?!?!?! Musi mnie tego nauczyć..... - gadała do mnie Zuza, ale ja nadal patrzyłam za biegnącym chłopakiem, niesłuchając jej.
- Anka!!! - darła się na mnie Zuzka.
- Yyy...Co?? - zdezorientowana odpowiedziałam.
- Czy ty mnie wogóle słuchałaś?? Nie ważne wytrzyj się szybko, bo nasza klasa idzie...
Wróciliśmy do hotelu na kolację, a po kolacji do pokojów. Gdy się rozpakowywałam, znalazłam chusteczkę od Justina.
- Ej, dzwonimy?? - zapytałam Zuzkę.
- Noooo.... - zawiedziona moim zachowaniem Zuza, odpowiedziała dopiero po chwili robiąc przy tym głupią minę.
1 sygnał... 2 sygnały... 3 sygnały... CHOLERA!!! Odebrał.....
- Hallo?? Is there someone?? Who says??
- Yyyy, Justin??
- Yes.....?
- To my, dziewczyny ubrudzone lodem, pamiętasz??
- Aaaa! Cześć! Myślałem, że już nie zadzwonicie!
- Cześć.... to....yyy....
- Hehehe:D Już do was idę! Papa!
- Ok, pa!
Rozdział pisany z Zuzą z opowiadaniaXD Nic nie pisała, ale jakoś znosiła moją dzisiejszą wenę i jeszcze słuchała ze mną JB, choć ona go nie znosi:P Dzięki Zuzka:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz