Chris sobie poszedł, a Justin zamknął drzwi na klucz. Wziął mnie na ręce i pobiegł ze mą do mojego pokoju i rzucił mnie na łóżko. Zamknął drzwi do mojego pokoju na klucz i zaczął się do mnie dobierać.
- Teraz na serio mi się nie wywiniesz... - i zaczął mnie całować.
- Justin... Justin! Puść mnie idioto! Hahaha! Matołku ty mój! Puszczaj... - nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam razem z nim świrować w łóżku. Gdy się zorientowałam byliśmy w samej bieliźnie. - Nie Justin... Przepraszam... - natychmiast zaprzestał ściągania mi majtek. - Przepraszam... Ja jeszcze nie moge... Nie potrafie... Przepraszam... - uciekłam do łazienki i zaczęłam płakać, w sumie... Nie wiem czemu.
- Ania. Wpuść mnie, prosze! Wpuść mnie skarbie! Nic sie nie stało. Wpuść mnie prosze kotku!!! - walił w drzwi pięściami.
- Drzwi są otwarte...
- Aha... Anuś... Czemu płaczesz?
- Nie wiem... Jakoś tak, no bo... No bo tak jakby cie wystawiłam. Przepraszam...
- Nie wystawiłaś mnie. Nie martw się niczym... Zresztą, ja też nie byłem co do tego taki pewny, ale skoro zacząłem, to postanowiłem dokończyć... Tak naprawde to ja ci dziekuje. Powstrzymałaś mnie od czegoś. Czego później mógłbym żałować...
- To znaczy?
- Nie wziąłem kondomów... - powiedział, po czym się roześmialiśmy. Wziął mnie na rękach do pokoju i się ubraliśmy.
- Chodźmy spać... - zaproponował Justin.
- No ok misiu... - usnęliśmy około 15.
- Aniaaaaaaaa!!! - usłyszałam mame z dołu. - Zchodź na dół! Mamy dla ciebie niespodzianke! - powlekłam sie na dół z rozmazanym makijażem i wymiętymi ciuchami. Justin wyglądał tak samo (śpiąco) jak ja tylko bez makijażu. - Yyy... Ania? Co wy robiliście? - zapytała speszona mama.
- Spaliśmy... Nie! Nie w taki sposób! My się po prostu zdrzemnęliśmy, bo byliśmy zmęczeni i tyle.
- Napewno?? - mama nie dawała za wygraną.
- Tak, napewno. - powiedzieliśmy równo z JB.
- Aha. To pewnie jesteście głodni.
- TAAAK!!!
- No to zaraz będzie obiad.
- Ok. To my się idziemy ogarnąć.
- Dobra.
Zmyłam makijaż, a Justin w tym czasie brał prysznic( mam nieprześwitującą kabineXD). Justin wyszedł i poszedł się ubrać, a ja w tym czasie wzięłam prysznic, potem jak on ubrałam się. On poprawił swój artystyczny nieład na głowie, a ja uczesałam koka na szybko. Zeszliśmy na dół na kolacje.
- No więc zjedzcie, a potem mamy z tatą dla was niespodzianke... - zjedliśmy i poszliśmy do salonu. Kazali mi usiąść z zamkniętymi oczami. Coś zaczęło po mnie łazić i mruczeć. To był kocurek! Na jego widok Justin się troche skrzywił.
- Aaaa!!! Jaki śliczny!!! Chłopczyk czy dziewczynka? - krzyknęłam.
- Kocurek. Twoja siostra ma kocurke... Haha! - powiedział tata.
- Nazwe go... hmmm... Romeo!
- Ładne imie. - powiedział bez entuzjazmu Justin.
- Nieee... Lepsze imie to Justin!
- No i to ja rozumiem! A jest chociaż rasowy?
- Hmmm... To jest chyba Ragdoll.
- Nie. To norweski leśny. - powiedziała mama.
- Aaa!!! Ale zajebiście!!!
- Ania! Jak ty mówisz!
- Przepraszam. Justinek, chodź, noga! - w tym momencie Justin (nie kot) przytulił sie do mojej nogi. - Justin ty matołku!
- Który Justin? - zapytał JB.
- Koniec! On ma jednak na imię Romeo.
- Ohhh... A zapowiadało się tak fajnie!
- Aniu jest jeden szczegół. - zaczeła mama.
- Bedziesz dostawała kieszonkowe raz na miesiąc, na wychowanie kota, a drugie dla siebie. Dla kota to 100 dolarów na miesiąc. Chyba żeby ci czegoś na serio brakowało to mów. A dla siebie też 100 dolarów na miesiąc. Masz. Tu twoje kieszonkowe. Po kase dla siebie przychodź do mnie, a dla kota do mamy. Dziś jedziesz na zakupy po rzeczy dla Romea. Powodzenia.
- Dziękuje!!! - wyściskałam rodziców, ubrałam się i poszliśmy z Justinem po jego limuzyne. Romeo został chwilowo pod opieką rodziców.
- Więc musimy kupić... Żwirek, kuwete, 2 miseczki, różne karmy, paste i szczotke do zębów dla kotów, smycz, 2 łóżeczka, domek i jakieś zabawki.
- Jejuuu... Nawet ja tyle nie kupuje.
- Aha! No i jeszcze siateczka na akwarium żeby mi Romeo nie zjadł Norisa:D
- Ok... A starczy ci?
- No mam nadzieje, że ty też wziąłeś pare dolarów dla Romea. To też twój kotek.
- Ohhh... No wziąłem.
- To spoko. Ile...?
- Około 1000 $.
- OMG?! 1000$?!?! Czy ciebie rypło, żeby tak dużo brać?!
- Te baby to już całkiem zwariowały! Jak nie za mało, to znowu za dużo!
- Dobra nieważne!
Dojechaliśmy, kupiliśmy Romciowi: srebrną i złotą miseczką (tak chciał JB), smycz w kolorze czerwonym z nadrukami ,,Romeo'' lub ,,Romcio'', błękitne i fioletowe łoże, 2 worki żwirku, czarną kuwete, 5-piętrowy domek: parter zielony, 1 p. fioletowe, 2p. niebieskie, 3p. białe, 4p. pomarańczowe, 5p. różowe. Kupiliśmy 3 worki suchej karmy, 2 pudełka galaretek i jeszcze jakieś normalne szyneczki i ze 3 mleka. Dalej poszliśmy do sklepu z zabawkami dla dzieci, kupiliśmy: 3 małe misie, 1 dużego misia, gryzak (kotek był jeszcze mały). Potem poszliśmy po zabawki dla zwierząt, kupiliśmy: 2 piszczące myszki, 3 gryzaki i jeszcze parę innych zabawek. Nie zapomnieliśmy też o szczotce i paście do zębów dla Romcia i siateczce dla Norcia. Zrobiliśmy oczywiście liste, żeby nic nie wzięła Lola (kotka Julki). Zjedliśmy lody i pojechaliśmy do domu.
- Czy wyście oszaleli?! - krzyczała mama. - Ile na to wydaliście?!
- Około 3 stów. - powiedziałam spokojnie. - Ale nie trzeba drugi raz wydawać kasy na miski, łóżka, kuwete, domek i zabawki. Tylko na jedzenie i sprawy w toalecie.
- Sprawy w toalecie?
- No czyli... Żwirek, szczotka do zębów i pasta.
- Aha. No dobra. Skąd miałaś 3-sta dolarów??
- 150 ja zapłaciłam, a 150 Justin. To też jego kot.
- Wrobiła cie w to?
- Tak jakby...
- Znam ten ból chłopie... - powiedział ze współczuciem tata. - A co ze smyczą??
- Za jakiś czas trzeba będzie kupić nową, bo Romcio urośnie. My idziemy. Romeo! Chodź kotku! - nic... - Romek rusz dupe! - Romeo dopiero zauważył, że do niego mówie i podciął mi nogi na schodach, ale JB mnie złapał. Rozstawiliśmy rzeczy w moim pokoju i łazience i padliśmy na łóżko. Romeo wskoczył do nas.
- Dobra Justin, do spania dla kota. Romeo zajął twoje miejsce.
- Are you fucking killing to me?!?! - zadarł się Justin.
- Nie no żartuje. Romcio ty śpisz tam. - przeniosłam go do spanka dla kotów.
- Mreu!!! - powiedział Romcio i wskoczył na łóżko (moje, aha i niektóre koty zamista miau mówią mreu... naprzykład koty mojej kuzynki). Powtórzyłam czynność pare razy i poddałam się. Nakarmiłam Norisa, założyłam mu siateczke na akwarium i usnęliśmy we trójke...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz