poniedziałek, 2 stycznia 2012

9. Śmieszna akcja w hotelu...

   Wróciliśmy do hotelu, poszliśmy do swoich pokoi. Zuzka zaczęła śpiewać z zamkniętymi oczami ,,bo tak się lepiej wczuwa'' i śpiewała Ricky'iego Martin'a ,, Maria'', Gódzia założyła słuchawki na uszy i czytała swoją książkę (słuchała w kółko tylko jednej piosenki; Michel Telo ,,Ai Se Eu Te Pego'' i książka; ,,Kochaj, albo śpiewaj'' Bianki Minte - Konig). Ja byłam w łazience i brałam prysznic, w tym samym czasie Beebs (nowa ksywka dla JustinkaXD) wkradł się za łóżko niezauważony. Ja wyszłam z łazienki i przejęłam zadanie po Zuzce, a ona po Gódzi, a Gódzia po mnieXD. Potem Gódzia poszła do łazienki, ja zaczęłam śpiewać, a Zuzka czytać i słuchać muzy:P. Następnie Zuza poszła do łazienki, Gódzia śpiewała, a ja czytałam i słuchałam jak Gódzia śpiewa. Za książką miałam tagiego zaciesza z jej śpiewu, że myślałam, że popuszczę!!!:D Zuza wyszła z łazienki, Gódzia przestała śpiewać (przynajmniej próbowaćXD - bez urazy i obrazy Gódzia!), a ja skończyłam właśnie rozdział.
 - Toooo.... Co robimy?? - zapytała Zuza. Dziwne... Jakbym skądś znała to pytanie... <<<JB w 3 rozdziale>>>
 - Nie wiemmm...
 - Może zagramy w prawda czy wyzwanie? - zaprezentowała swoją propozycje Gódźka.
 - Nomm..Może być..Ale ja zaczynamm!!! - powiedziałam.
 - Noo... Ok, ok.
 - Ok. Spoko.
 - Hmmm... To Zuza! Prawda czy wyzwanie??
 - Wyzwanie! - powiedziała Zuzka po długich zastanowieniach.
 - Hmmm... Musisz zatańczyć Asereje, Las Ketchup'a <<<Aserehe ha eheXD>>>.
 - Dobra spoko - gra zaczynała się dość niewinnie.... I rzeczywiście! Zuzka zatańczyła, a potem my się dołączyłyśmy. Uhhh.... Ale było widowisko!!!:D
 - Dobra. Hmmmm... Gódzia! Prawda czy wyzwanie?
 - Prawda!
 - Yyy... Hmm... Ok. Czekajcie. Muszę pomyśleć. Aha! Czy ty coś czujesz do Marcina?? Musisz odpowiedzieć szczerze!
 - Yyyy... No może trochę:) - i zrobiła barszczyk. <<<Zapomniałam dodać, że jak tańczyłyśmy Asereje, to Marin i Kamil, wślizgnęli się do naszego pokoju za JB>>> - Anka! Prawda czy wyzwanie??
 - <Teraz moja poker face> Prawda...
 - Ok. Czy ty naprawdę coś czujesz do Justina... Bibi'ego - po czym wpadły w masakryczny śmiech. Chłopaki wszystkiego słuchali.
 - Yyyy.... Powiem prosto. Tak. Kocham go.  - nie obyło się bez buraczka. - Więc... Gódzia...
   Itd. Itp. Zadawałyśmy sobie krępujące pytania, aż w końcy przy pytaniu Gódzi do Zuzy, od kiedy ma ciote, jeden z chłopaków, a dokładniej Kamil nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Zuzka i Gódzi nic nie mówiąc zaszyły się w łazience i buchnęły płaczem. Ja tylko powiedziałam:
 - Nienawidze was! Pożałujecie tego! - po czym pobiegłam... Sama nie wiem gdzie. Słyszałam tylko jak Bibi... Bimber za mną biegnie i mnie woła:
 - Anka! Zaczekaj! Przepraszam! Stój! - i tak w kółko. Zbiegłam gdzieś po schodach. Okazało się, że jestem w piwnicy. Ukryłam się za jakimiś starymi meblami, o dziwo nie było tam kurzu, ale było przeraźliwie ciemno. Słyszałam jak Bieber mnie woła i woła, szuka mnie. Gdy przeszedł obok szafki za którą byłam, zobaczyłam, że miał łzy w oczach i... Film mi się urwał.
   Obudziłam się na starym fotelu, zobaczyłam na komórkę, którą miałam w kieszeni. Była 3:15. Dopiero teraz zauważyłam, że jestem w coś, lub w kogoś wtulona. No oczywiście to był JB. Byliśmy dalej w piwnicy. Popatrzyłam się na niego i dałam mu buziaka w policzek. Obudził się.
 - Cześć - szepnęłam.
 - Hej.Przepraszam;(. - popłakał się.
 - Ej, nic się nie stało. Było, to było, ale już nie ma... Nie przejmuj się.
 - Jak usłyszałem spod łóżka, że zagracie w ,,Pytanie czy wyzwanie'' chciałem wyjść, ale no już było za późno..No nie wiem, nie potrafiłem wyjść. Jak poszłyście tańczyć Asereje to chciałem wyjść, ale wpadłem na Kamila i Marcina i wy już wracałyście, więc się szybko wcisnęliśmy pod łóżka... - powiedział na dwóch wdechach.
 - No dobra, już dobra. Ok, kapuje. - przerwałam mu.
 - Mam pytanie...
 - Niom mów:)
 - Słuchaj, no ten teges...
 - Powiesz mi to do zbiórki?? - wziął głeboki wdech...
 - Będziesz ze mną chodzić? - i popatrzył w ziemię, znaczy próbował,ale siedzieliśmy więc to wyglądało jakby patrzył się na moje nogi.
   Zamiast mu odpowiedzieć, pocałowałam go w usta. Miał to być krótki pocałunek, a przemienił się w dłuugi i czuły.
 - To znaczy...?
 - Tak matołku mój. - i spaliliśmy oboje buraczka:D. - Może chodźmy się jeszcze zdrzemnąć.
 - Może lepiej do mnie. Nie wiem w jakich okolicznościach znajdziemy resztę.
 - No ok. - poszliśmy do niego. Usnęliśmy...

Niee wiemm co napisaćć... Alee piszęę... XDD Dobra następny rozdział już niedługo:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz