Wróciliśmy do hotelu, poszliśmy do swoich pokoi. Zuzka zaczęła śpiewać z zamkniętymi oczami ,,bo tak się lepiej wczuwa'' i śpiewała Ricky'iego Martin'a ,, Maria'', Gódzia założyła słuchawki na uszy i czytała swoją książkę (słuchała w kółko tylko jednej piosenki; Michel Telo ,,Ai Se Eu Te Pego'' i książka; ,,Kochaj, albo śpiewaj'' Bianki Minte - Konig). Ja byłam w łazience i brałam prysznic, w tym samym czasie Beebs (nowa ksywka dla JustinkaXD) wkradł się za łóżko niezauważony. Ja wyszłam z łazienki i przejęłam zadanie po Zuzce, a ona po Gódzi, a Gódzia po mnieXD. Potem Gódzia poszła do łazienki, ja zaczęłam śpiewać, a Zuzka czytać i słuchać muzy:P. Następnie Zuza poszła do łazienki, Gódzia śpiewała, a ja czytałam i słuchałam jak Gódzia śpiewa. Za książką miałam tagiego zaciesza z jej śpiewu, że myślałam, że popuszczę!!!:D Zuza wyszła z łazienki, Gódzia przestała śpiewać (przynajmniej próbowaćXD - bez urazy i obrazy Gódzia!), a ja skończyłam właśnie rozdział.
- Toooo.... Co robimy?? - zapytała Zuza. Dziwne... Jakbym skądś znała to pytanie... <<<JB w 3 rozdziale>>>
- Nie wiemmm...
- Może zagramy w prawda czy wyzwanie? - zaprezentowała swoją propozycje Gódźka.
- Nomm..Może być..Ale ja zaczynamm!!! - powiedziałam.
- Noo... Ok, ok.
- Ok. Spoko.
- Hmmm... To Zuza! Prawda czy wyzwanie??
- Wyzwanie! - powiedziała Zuzka po długich zastanowieniach.
- Hmmm... Musisz zatańczyć Asereje, Las Ketchup'a <<<Aserehe ha eheXD>>>.
- Dobra spoko - gra zaczynała się dość niewinnie.... I rzeczywiście! Zuzka zatańczyła, a potem my się dołączyłyśmy. Uhhh.... Ale było widowisko!!!:D
- Dobra. Hmmmm... Gódzia! Prawda czy wyzwanie?
- Prawda!
- Yyy... Hmm... Ok. Czekajcie. Muszę pomyśleć. Aha! Czy ty coś czujesz do Marcina?? Musisz odpowiedzieć szczerze!
- Yyyy... No może trochę:) - i zrobiła barszczyk. <<<Zapomniałam dodać, że jak tańczyłyśmy Asereje, to Marin i Kamil, wślizgnęli się do naszego pokoju za JB>>> - Anka! Prawda czy wyzwanie??
- <Teraz moja poker face> Prawda...
- Ok. Czy ty naprawdę coś czujesz do Justina... Bibi'ego - po czym wpadły w masakryczny śmiech. Chłopaki wszystkiego słuchali.
- Yyyy.... Powiem prosto. Tak. Kocham go. - nie obyło się bez buraczka. - Więc... Gódzia...
Itd. Itp. Zadawałyśmy sobie krępujące pytania, aż w końcy przy pytaniu Gódzi do Zuzy, od kiedy ma ciote, jeden z chłopaków, a dokładniej Kamil nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Zuzka i Gódzi nic nie mówiąc zaszyły się w łazience i buchnęły płaczem. Ja tylko powiedziałam:
- Nienawidze was! Pożałujecie tego! - po czym pobiegłam... Sama nie wiem gdzie. Słyszałam tylko jak Bibi... Bimber za mną biegnie i mnie woła:
- Anka! Zaczekaj! Przepraszam! Stój! - i tak w kółko. Zbiegłam gdzieś po schodach. Okazało się, że jestem w piwnicy. Ukryłam się za jakimiś starymi meblami, o dziwo nie było tam kurzu, ale było przeraźliwie ciemno. Słyszałam jak Bieber mnie woła i woła, szuka mnie. Gdy przeszedł obok szafki za którą byłam, zobaczyłam, że miał łzy w oczach i... Film mi się urwał.
Obudziłam się na starym fotelu, zobaczyłam na komórkę, którą miałam w kieszeni. Była 3:15. Dopiero teraz zauważyłam, że jestem w coś, lub w kogoś wtulona. No oczywiście to był JB. Byliśmy dalej w piwnicy. Popatrzyłam się na niego i dałam mu buziaka w policzek. Obudził się.
- Cześć - szepnęłam.
- Hej.Przepraszam;(. - popłakał się.
- Ej, nic się nie stało. Było, to było, ale już nie ma... Nie przejmuj się.
- Jak usłyszałem spod łóżka, że zagracie w ,,Pytanie czy wyzwanie'' chciałem wyjść, ale no już było za późno..No nie wiem, nie potrafiłem wyjść. Jak poszłyście tańczyć Asereje to chciałem wyjść, ale wpadłem na Kamila i Marcina i wy już wracałyście, więc się szybko wcisnęliśmy pod łóżka... - powiedział na dwóch wdechach.
- No dobra, już dobra. Ok, kapuje. - przerwałam mu.
- Mam pytanie...
- Niom mów:)
- Słuchaj, no ten teges...
- Powiesz mi to do zbiórki?? - wziął głeboki wdech...
- Będziesz ze mną chodzić? - i popatrzył w ziemię, znaczy próbował,ale siedzieliśmy więc to wyglądało jakby patrzył się na moje nogi.
Zamiast mu odpowiedzieć, pocałowałam go w usta. Miał to być krótki pocałunek, a przemienił się w dłuugi i czuły.
- To znaczy...?
- Tak matołku mój. - i spaliliśmy oboje buraczka:D. - Może chodźmy się jeszcze zdrzemnąć.
- Może lepiej do mnie. Nie wiem w jakich okolicznościach znajdziemy resztę.
- No ok. - poszliśmy do niego. Usnęliśmy...
Niee wiemm co napisaćć... Alee piszęę... XDD Dobra następny rozdział już niedługo:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz