Gdy się obudziłam, JB już nie spał tylko leżał obok mnie i patrzył na mnie maślanymi, brązowymi, ślicznymi oczami, a na ustach miał uśmiech wielkości wieeeelkiego banana czikita8D
- Jak się spało - zadał mi pytanie.
- Aaaahh - ziewnęłam - Bardzo miło...
- Od w 00:30 spałem obok ciebie, myszko.
- To już wiem czemu tak miło mi się spało. - uśmiechnęłam się uroczo.
- Nomm... Za 5 minut wyjeżdżamy.
- A która godzina?
- 4:55.
- Ty sobie żartujesz?!
- Nieee... Mamy 2 godziny jazdy, a twoi rodzice chcieli, żebyś była w domu wcześnie.
- Będziemy na... 7 rano?! Ehhh...
- No. Mają dla ciebie niespodziankę. Jedziemy moją mini lizmuzyną z zaciemnionymi szybami, żebyś nie wiedziała gdzie jedziemy:D
- Tiaaa.... A jak będe chciała uchylić szybe, bo mi będzie gorącą albo niedobrze?
- Jest Aviomarin i jest tam chłodzenie.
- Jesteście na wszystko przygotowani...:/
- Nomm... - dał mi buziaka w policzek, a ja spaliłam delikatnego buraczka. - Do twarzy ci w czerwieni.
- ...Dzięki...
- Dobra, chodź! - Wziął mnie na ręce i zaniósł do limuzyny.
- A bagaże??
- Kenny się wszystkim zajmie.
- Ahhaaaaaaaaaaaaaaa......... - usnęłam.
- Aaahhhh - ziewnęłam. - Gdzie jesteśmy?
- Już prawie na mejscu... Chwilaaa... Iii.....
- Zdecydujesz się??
- Iii....
- -_-
- Iiii... TERAZ!!!
- Ale mnie przestraszyłeś! Maaatoooł z cieeebieee!!!
- Ja też cie kocham.
- No wiemm:P
- Ok. Chodź to jest twój domek: http://www.google.pl/imgres?q=wille+z+basenem&start=15&num=10&hl=pl&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=FHnxWhZk39QtkM:&imgrefurl=http://www.algarve-4you.de/neu/cms/front_content.php%3Fidart%3D469&docid=hDRR720WBWW8qM&imgurl=http://www.algarve-4you.de/neu/cms/upload/Villen/Villen2/almansor40.jpg&w=480&h=395&ei=TtIGT7o3kcqzBufq7YIP&zoom=1&iact=rc&dur=422&sig=104733889213727303817&sqi=2&page=2&tbnh=132&tbnw=189&ndsp=16&ved=1t:429,r:9,s:15&tx=109&ty=90
- O_o
- Nie cieszysz się??
- O_o x3
- Anka...?
- O_o x99999999999...
- Anuś! Norisek czeka...
- Wowwww... Ale spoko domek...
- To nie domek tylko willa...
- O_o!!!
- Ankaaa!
- No żyję, żyję!
- Wejdźmy do środka.
Mój pokój wrzosowy z dwoma liliowymi paskami na ścianach. Było tu duuuże łóżko na 3 osoby, garderoba... Jasna cholera! Ile tu zajebistych ciuchów w moim rozmiarze! No, no. Rodzice się postarali. Garderoba była nie wiem w jakim kolorze, bo ściany zasłaniały szafy. Podłoga to był masakrycznie śliski, wypolerowany, ogrzewany parkiet. W moim pokoju był taki sam. Mój pokój nie był aż taki duuużyyy, ponieważ miałam jeszcze garderobe i łazienke. W pokoju oprócz łóżka było biurko, radio, 4 głośniki, 5 płyt JBXD na ścianach wisiały plakaty JB, półki z książkami i jeszcze jakieś 2 szafki. Zapomniałam dodać, że drzwi do garderoby i łazienki trudno się szuka, bo to jest tak jakby odsuwana ściana. Łazienke JB kazał mi samej szukać. Znalazłam ją po pół godziny szukania. Ehhh... Łazienka była szara, taka jakby srebrna, a na ścianach widniały mikrofony jak w 3D, próbowałam je wziąć, ale to była ściana! Były tam 4 głośniki i pilot wodoodporny. Podłogi były czarne. Oczywiście były dodatki fioletu, np: te mikrofony na ścianach w 3D, wszystkie krany, odświeżacz, ręczniki, a nawet papier toaletowy! XDDD. W pokoju znalazłam też w czasie poszukiwania łazienki, schowek. Były tam: miotła, odkurzacz, mop, wiaderko i inne rzeczy potrzebne do sprzątania, do ścierania kurzy itp, itd. W schowku wszystko było żółte. W schowku były też półeczki z ozdobami. JB mi wytłumaczył, że to ozdoby na każde święto do mojego pokoju i mam sobie je wymieniać. Koło łóżka była półka nocna z podparciem na fona. I miałam też telefon domowy w pokoju!!!
Kuchnia była biało - czerwona. Łazienka rodziców zielona, sypialnia rodziców fioletowo żółta, garderoba rodziców beżowa. Salon jest niebieski. Korytarz jest z jasnego drewna. Dwie sypialnie dla gości są bordowe, łazienki dla gości są pomarańczowe. Schowek do sprzątania domu, którego możemy wszyscy używać ma kolor biały z czarnymi łatami, jak krowa albo dalmatyńczyk. Poszłam się przywitać z rodzicami.
- Cześć mamo! Cześć tato! - wyprzytulałam się z nimi.
- Cześć córciu! - krzyknęła mama, ponieważ to do niej się pierwszej przytuliłam.
- Cześć. - przytulił mnie tata trochę spokojniej niż mama - I jak? Podoba ci się domek??
- No pewnie że tak!!! Jest super!
- A obok ciebie mieszka taki fajny i bardzo miły chłopak. - mama dodała swoje 3 grosze.
- Który stoi za wami. - uświadomiłam ich.
- O! Witaj Justin!
- Dzieńdobry!
- Idź po swoją mame. Zapraszamy was na obiad!
- Dobrze prosze pani. - uśmiechnął się uroczo i wyszedł.
- Ale on uroczy.
- Nomm... - powiedziałam znudzona.
- Nie myślałaś żeby był twoim chłopakiem?
- Mamoooo...
- Halina <<< tak się nazywa moja mama, a tata Darek>>> daj spokój córce!
- Ehh... Ja ide dokończyć obiad.
- A ja ide jeszcze troche poznać dom.
- Obiad za 10 minut. Ubierz się ładnie.
- Dobrze tato!
Znalazłam jeszcze jeden pokój był zielony. Cały w żaby. W małym kwadratowym akwarium były 3 małe żabki. Poszłam zapytać rodziców o co chodzi.
- Mamo. Tato. Znalazłam jeszcze jeden pokój cały zielony w żaby. Dla kogo on jest?
- Powiemy prosto... - zaczęła mama.
- Chcemy zaadoptować ci brata. Mniej więcej, żeby miał 9 lat.
- O_o?!
- Tak i nie rób tej miny.
- Mogliście mi o tym powiedzieć wcześniej!!!
- Mówiliśmy ci o tym jeszcze w Polsce.
- Aha. To musiałam zapomnieć.
- I są jeszcze 2 pokoje gościnne, są takie same.
- Wiem. Znalazłam je.
- Idź się pzrebierz bo już idzie Justin i Patti.
- Ok.
Przebrałam się w ciemne niebieskie rurki i w koszulkę białą z serduchem. Z takim zabawnym serduchem. Zeszłam na dół.
- Ładnie wyglądasz. - przywitał się ze mną Bibi i przytulił się do mnie. - Moja mama już wie o nas - szepnął mi.
- Moi jeszcze nie wiedzą. - odszepnęłam mu. - Dzieńdobry. - przywitałam się z mamą JB i podałam jej ręke.
- Witaj Aniu! - puściła mi oczko.
- Zapraszam do stołu! - krzyknęła moja mama z kuchni. Zaczęliśmy jeść. Dorośli gadali o czymś tam. Ja tam nie wiem, bo cały czas patrzyłam Justinowi w oczy, a on mi. Z przerwami na jedzenie oczywiście.
- Dziękuje. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. 2 minuty później doszedł do mnie Bibi.
- Hej myszko. - powiedział i przytulił się do mnie.
- Cześć słonko. - pocałowałam go. <<<jejuuu ale to się nudne stajeee>>> - Kiedy mam powiedzieć moim rodzicom o nas?
- Nie musisz. Moja mama i tak im wszystko wygada.
- Aha to spoko:D
Zaczęliśmy tak sobie leżeć na moim łóżku i gadać bez sensu... Usnęłam sobie. Justin zresztą też...
Obudziłam się. Czuję, że ktoś mnie przytula. Domyśliłam się, że to Justin. O_o?! To nie jest Justin! To... WTF?! Misiek żaba? Na biurku leżała karteczka, ,,Cześć żabko. Twoja mama mnie obudziła rano i przekazała od mojej mamy, że rano mam wracać do domu. Żebyś nie spała sama, przyniosłem ci z pokoju obok żabkę. Nie złość się myszko. Twój Bibi''
- Jak ja go kochammm... - powiedziałam na głos.
- A jednak. - usłyszałam głos mamy w drzwiach. - Hahaha! Żartowałam słonko. Ubierz się i schodź na śniadanie, bo jedziemy po twojego braciszka. Jak chcesz to weź Justina.
- Mhmm... Już wstaję. - wykonałam poranne czynności i zeszłam na dół. Po porannej toaleci ubrałam jeszcze na siebie piżame. Siedział tam już JB i też jadł śniadanko.
- Zaprosiłam go wcześniej niż ty! - mama mi wystawiła język.
- Hahaha... Bardzo śmieszne... - powiedziałam zaspana. Zjadłam na śniadanie 3 kanapeczki z serkiem topionym, szyneczką, pomidorkiem, na to wszystko ser żółty na którym wycięta była koślawa morda i to posypane szczypiorkiemmm... Mniam:P
- Kto wycinał mordki? - zapytałam już trochę żywiej.
- Jua wysinalem młortki. - powiedział Justin z pełną mordą kanapek. ( Ja wycinałem mordki).
- Aha. Ale nie mów z pełną buzią. - upomniałam go.
- Jeszcze nie twoja żona, a już tobą rządzi. - dodał tata śmiejąc się. Posłałam mu wściekłe spojrzenie. - No co? Idź się ubierz.
- Nomm... - poczłapałam do swojego pokoju, zdjęłam ciuchy i ubrałam samą bieliznę. Zaczęłam myśleć <<<chyba poraz pierwszyXD>>> - Jakby się tu ubrać. Nie mogę za bardzo wieśniacko, ale też nie mogę jak jakaś gwaizdka... Hmm...
- Hmmm... Myślę tak samo jak ty... - powiedział za mną Bibi przytulając mnie.
- Ejjj!!! Wynocha!
- Przyzwyczaisz się. - posłał mi cwaniacki uśmieszek.
- Powiedziałam wypad!
- Powiedziałaś ,,wynocha'', a to co innego. Ubierz tą koszulkę, te rurki, te takie marszczone na końcach i hmm... Tą bluze.
- Nie chce iść w bluzie.
- To ten sweterek.
- Już lepiej. - zaczęłam się przy nim ubierać, a ten się na mnie patrzył jak na ciastko. - No co? Ciastko ci obiecałam?! - Na to JB tylko zrobił takie ruchy jakby mu się palec palił i posłał mi dziwne spojrzenie... Taki chamski uśmieszek, ale taki przyjazny. Kurde. Ma nieźle wyćwiczone minkiXD Ubrałam się i zeszliśmy na dół. Wsiedliśmy do limuzyny Bibi'ego i pojechaliśmy... Zatrzymaliśmy się pod nawet spoko zadbanym budynkiem. Weszliśmy do niego. Rodzice poszli coś załatwiać z jakąś babką, a ja i JB poszliśmy się rozejrzeć.
- Cześć. Jak masz na imię? - podeszłam do jakiejś dziewczynki.
- Julia, a ty?
- Masz bardzo ładne imię, a ja jestem Ania. Ile masz lat?
- Mam 9 i pół roku. A ty?
- Mam 17.
- Weźmiecie mnie stąd?
- Poproszę rodziców, jesteś bardzo miła. Chodź z nami. - JB wziął Julkę za jedną, a ja za druga ręke. -Mamo, tato. To jest Julka. Ma 9 i ópół roku i jest bardzo miła i fajna.
- Hmm... Poznajmy się. - powiedziała mama do Julki. Później mi poszeptała do ucha. - Anka. Bardzo jest miła, ale miliśmy wziąć chłopca!
- Czekaj. - odszeptałam jej. - Julka lubisz żabki.
- Są fajne. Bardzo je lubię, ale trochę się boje ich wziąć do rąk. - posłałam mamie uśmiech mojego zwycięstwa.
- Dobrze Julka, idziesz z nami do domu. Idź się pakuj!
- Hura!!! - krzyknęła Jula. My się tylko bardzo uśmiechnęliśmy.
- My jeszcze idziemy pozałatwiać sprawy, a wy się rozejrzyjcie.
- Ok. - powiedziałam. Nagle do mnie i Justina podszedł jakiś chłopczyk z niemiłym wyrazem twarzy.
- Po co wzięliście tego kujonka?!?! Mogliście wziąć mnie! Ja jestem 100 razy lepszy! Weźcie mnieee!!! - krzyczał na nas. - A masz! - próbował kopnąć JB, ale ten ma niezłe uniki. Chłopak zrobił duże oczy i uciekł.
- Idziemy? - powiedział do nas tata, nie wiedzący, co się przed chwilką stało.
- No, chodźmy Anuś. - powiedział do mnie JB. Julka do nas przybiegła, wzięła mnie i Justina za ręce tak jak wcześniej my ją i poszliśmy do auta. Tata wziął torbę Juli do bagażnika i pojechaliśmy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz