niedziela, 8 stycznia 2012

11. Spoko domek...

   Gdy się obudziłam, JB już nie spał tylko leżał obok mnie i patrzył na mnie maślanymi, brązowymi, ślicznymi oczami, a na ustach miał uśmiech wielkości wieeeelkiego banana czikita8D
 - Jak się spało - zadał mi pytanie.
 - Aaaahh - ziewnęłam - Bardzo miło...
 - Od w 00:30 spałem obok ciebie, myszko.
 - To już wiem czemu tak miło mi się spało. - uśmiechnęłam się uroczo.
 - Nomm... Za 5 minut wyjeżdżamy.
 - A która godzina?
 - 4:55.
 - Ty sobie żartujesz?!
 - Nieee... Mamy 2 godziny jazdy, a twoi rodzice chcieli, żebyś była w domu wcześnie.
 - Będziemy na... 7 rano?! Ehhh...
 - No. Mają dla ciebie niespodziankę. Jedziemy moją mini lizmuzyną z zaciemnionymi szybami, żebyś nie wiedziała gdzie jedziemy:D
 - Tiaaa.... A jak będe chciała uchylić szybe, bo mi będzie gorącą albo niedobrze?
 - Jest Aviomarin i jest tam chłodzenie.
 - Jesteście na wszystko przygotowani...:/
 - Nomm... - dał mi buziaka w policzek, a ja spaliłam delikatnego buraczka. - Do twarzy ci w czerwieni.
 - ...Dzięki...
 - Dobra, chodź! - Wziął mnie na ręce i zaniósł do limuzyny.
 - A bagaże??
 - Kenny się wszystkim zajmie.
 - Ahhaaaaaaaaaaaaaaa......... - usnęłam.
 
 - Aaahhhh - ziewnęłam. - Gdzie jesteśmy?
 - Już prawie na mejscu... Chwilaaa... Iii.....
 - Zdecydujesz się??
 - Iii....
 - -_-
 - Iiii... TERAZ!!!
 - Ale mnie przestraszyłeś! Maaatoooł z cieeebieee!!!
 - Ja też cie kocham.
 - No wiemm:P
 - Ok. Chodź to jest twój domek: http://www.google.pl/imgres?q=wille+z+basenem&start=15&num=10&hl=pl&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=FHnxWhZk39QtkM:&imgrefurl=http://www.algarve-4you.de/neu/cms/front_content.php%3Fidart%3D469&docid=hDRR720WBWW8qM&imgurl=http://www.algarve-4you.de/neu/cms/upload/Villen/Villen2/almansor40.jpg&w=480&h=395&ei=TtIGT7o3kcqzBufq7YIP&zoom=1&iact=rc&dur=422&sig=104733889213727303817&sqi=2&page=2&tbnh=132&tbnw=189&ndsp=16&ved=1t:429,r:9,s:15&tx=109&ty=90
 - O_o
 - Nie cieszysz się??
 - O_o x3
 - Anka...?
 - O_o x99999999999...
 - Anuś! Norisek czeka...
 - Wowwww... Ale spoko domek...
 - To nie domek tylko willa...
 - O_o!!!
 - Ankaaa!
 - No żyję, żyję!
 - Wejdźmy do środka.
   Mój pokój wrzosowy z dwoma liliowymi paskami na ścianach. Było tu duuuże łóżko na 3 osoby, garderoba... Jasna cholera! Ile tu zajebistych ciuchów w moim rozmiarze! No, no. Rodzice się postarali. Garderoba była nie wiem w jakim kolorze, bo ściany zasłaniały szafy. Podłoga to był masakrycznie śliski, wypolerowany, ogrzewany parkiet. W moim pokoju był taki sam. Mój pokój nie był aż taki duuużyyy, ponieważ miałam jeszcze garderobe i łazienke. W pokoju oprócz łóżka było biurko, radio, 4 głośniki, 5 płyt JBXD na ścianach wisiały plakaty JB, półki z książkami i jeszcze jakieś 2 szafki. Zapomniałam dodać, że drzwi do garderoby i łazienki trudno się szuka, bo to jest tak jakby odsuwana ściana. Łazienke JB kazał mi samej szukać. Znalazłam ją po pół godziny szukania. Ehhh... Łazienka była szara, taka jakby srebrna, a na ścianach widniały mikrofony jak w 3D, próbowałam je wziąć, ale to była ściana! Były tam 4 głośniki i pilot wodoodporny. Podłogi były czarne. Oczywiście były dodatki fioletu, np: te mikrofony na ścianach w 3D, wszystkie krany, odświeżacz, ręczniki, a nawet papier toaletowy! XDDD. W pokoju znalazłam też w czasie poszukiwania łazienki, schowek. Były tam: miotła, odkurzacz, mop, wiaderko i inne rzeczy potrzebne do sprzątania, do ścierania kurzy itp, itd. W schowku wszystko było żółte. W schowku były też półeczki z ozdobami. JB mi wytłumaczył, że to ozdoby na każde święto do mojego pokoju i mam sobie je wymieniać. Koło łóżka była półka nocna z podparciem na fona. I miałam też telefon domowy w pokoju!!!
   Kuchnia była biało - czerwona. Łazienka rodziców zielona, sypialnia rodziców fioletowo żółta, garderoba rodziców beżowa. Salon jest niebieski. Korytarz jest z jasnego drewna. Dwie sypialnie dla gości są bordowe, łazienki dla gości są pomarańczowe. Schowek do sprzątania domu, którego możemy wszyscy używać ma kolor biały z czarnymi łatami, jak krowa albo dalmatyńczyk. Poszłam się przywitać z rodzicami.
 - Cześć mamo! Cześć tato! - wyprzytulałam się z nimi.
 - Cześć córciu! - krzyknęła mama, ponieważ to do niej się pierwszej przytuliłam.
 - Cześć. - przytulił mnie tata trochę spokojniej niż mama - I jak? Podoba ci się domek??
 - No pewnie że tak!!! Jest super!
 - A obok ciebie mieszka taki fajny i bardzo miły chłopak. - mama dodała swoje 3 grosze.
 - Który stoi za wami. - uświadomiłam ich.
 - O! Witaj Justin!
 - Dzieńdobry!
 - Idź po swoją mame. Zapraszamy was na obiad!
 - Dobrze prosze pani. - uśmiechnął się uroczo i wyszedł.
 - Ale on uroczy.
 - Nomm... - powiedziałam znudzona.
 - Nie myślałaś żeby był twoim chłopakiem?
 - Mamoooo...
 - Halina <<< tak się nazywa moja mama, a tata Darek>>> daj spokój córce!
 - Ehh... Ja ide dokończyć obiad.
 - A ja ide jeszcze troche poznać dom.
 - Obiad za 10 minut. Ubierz się ładnie.
 - Dobrze tato!
   Znalazłam jeszcze jeden pokój był zielony. Cały w żaby. W małym kwadratowym akwarium były 3 małe żabki. Poszłam zapytać rodziców o co chodzi.
 - Mamo. Tato. Znalazłam jeszcze jeden pokój cały zielony w żaby. Dla kogo on jest?
 - Powiemy prosto... - zaczęła mama.
 - Chcemy zaadoptować ci brata. Mniej więcej, żeby miał 9 lat.
 - O_o?!
 - Tak i nie rób tej miny.
 - Mogliście mi o tym powiedzieć wcześniej!!!
 - Mówiliśmy ci o tym jeszcze w Polsce.
 - Aha. To musiałam zapomnieć.
 - I są jeszcze 2 pokoje gościnne, są takie same.
 - Wiem. Znalazłam je.
 - Idź się pzrebierz bo już idzie Justin i Patti.
 - Ok.
   Przebrałam się w ciemne niebieskie rurki i w koszulkę białą z serduchem. Z takim zabawnym serduchem. Zeszłam na dół.
 - Ładnie wyglądasz. - przywitał się ze mną Bibi i przytulił się do mnie. - Moja mama już wie o nas - szepnął mi.
 - Moi jeszcze nie wiedzą. - odszepnęłam mu. - Dzieńdobry. - przywitałam się z mamą JB i podałam jej ręke.
 - Witaj Aniu! - puściła mi oczko.
 - Zapraszam do stołu! - krzyknęła moja mama z kuchni. Zaczęliśmy jeść. Dorośli gadali o czymś tam. Ja tam nie wiem, bo cały czas patrzyłam Justinowi w oczy, a on mi. Z przerwami na jedzenie oczywiście.
 - Dziękuje. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. 2 minuty później doszedł do mnie Bibi.
 - Hej myszko. -  powiedział i przytulił się do mnie.
 - Cześć słonko. - pocałowałam go. <<<jejuuu ale to się nudne stajeee>>> - Kiedy mam powiedzieć moim rodzicom o nas?
 - Nie musisz. Moja mama i tak im wszystko wygada.
 - Aha to spoko:D
   Zaczęliśmy tak sobie leżeć na moim łóżku i gadać bez sensu... Usnęłam sobie. Justin zresztą też...
   Obudziłam się. Czuję, że ktoś mnie przytula. Domyśliłam się, że to Justin. O_o?! To nie jest Justin! To... WTF?! Misiek żaba? Na biurku leżała karteczka, ,,Cześć żabko. Twoja mama mnie obudziła rano i przekazała od mojej mamy, że rano mam wracać do domu. Żebyś nie spała sama, przyniosłem ci z pokoju obok żabkę. Nie złość się myszko.             Twój Bibi''
 - Jak ja go kochammm... - powiedziałam na głos.
 - A jednak. - usłyszałam głos mamy w drzwiach. - Hahaha! Żartowałam słonko. Ubierz się i schodź na śniadanie, bo jedziemy po twojego braciszka. Jak chcesz to weź Justina.
 - Mhmm... Już wstaję. - wykonałam poranne czynności i zeszłam na dół. Po porannej toaleci ubrałam jeszcze na siebie piżame. Siedział tam już JB i też jadł śniadanko.
 - Zaprosiłam go wcześniej niż ty! - mama mi wystawiła język.
 - Hahaha... Bardzo śmieszne... - powiedziałam zaspana. Zjadłam na śniadanie 3 kanapeczki z serkiem topionym, szyneczką, pomidorkiem, na to wszystko ser żółty na którym wycięta była koślawa morda i to posypane szczypiorkiemmm... Mniam:P
 - Kto wycinał mordki? - zapytałam już trochę żywiej.
 - Jua wysinalem młortki. - powiedział Justin z pełną mordą kanapek. ( Ja wycinałem mordki).
 - Aha. Ale nie mów z pełną buzią. - upomniałam go.
 - Jeszcze nie twoja żona, a już tobą rządzi. - dodał tata śmiejąc się. Posłałam mu wściekłe spojrzenie. - No co? Idź się ubierz.
 - Nomm... - poczłapałam do swojego pokoju, zdjęłam ciuchy i ubrałam samą bieliznę. Zaczęłam myśleć <<<chyba poraz pierwszyXD>>> - Jakby się tu ubrać. Nie mogę za bardzo wieśniacko, ale też nie mogę jak jakaś gwaizdka... Hmm...
 - Hmmm... Myślę tak samo jak ty... - powiedział za mną Bibi przytulając mnie.
 - Ejjj!!! Wynocha!
 - Przyzwyczaisz się. - posłał mi cwaniacki uśmieszek.
 - Powiedziałam wypad!
 - Powiedziałaś ,,wynocha'', a to co innego. Ubierz tą koszulkę, te rurki, te takie marszczone na końcach i hmm... Tą bluze.
 - Nie chce iść w bluzie.
 - To ten sweterek.
 - Już lepiej. - zaczęłam się przy nim ubierać, a ten się na mnie patrzył jak na ciastko. - No co? Ciastko ci obiecałam?! - Na to JB tylko zrobił takie ruchy jakby mu się palec palił i posłał mi dziwne spojrzenie... Taki chamski uśmieszek, ale taki przyjazny. Kurde. Ma nieźle wyćwiczone minkiXD Ubrałam się i zeszliśmy na dół. Wsiedliśmy do limuzyny Bibi'ego i pojechaliśmy... Zatrzymaliśmy się pod nawet spoko zadbanym budynkiem. Weszliśmy do niego. Rodzice poszli coś załatwiać z jakąś babką, a ja i JB poszliśmy się rozejrzeć.
 - Cześć. Jak masz na imię? - podeszłam do jakiejś dziewczynki.
 - Julia, a ty?
 - Masz bardzo ładne imię, a ja jestem Ania. Ile masz lat?
 - Mam 9 i pół roku. A ty?
 - Mam 17.
 - Weźmiecie mnie stąd?
 - Poproszę rodziców, jesteś bardzo miła. Chodź z nami. - JB wziął Julkę za jedną, a ja za druga ręke.  -Mamo, tato. To jest Julka. Ma 9 i ópół roku i jest bardzo miła i fajna.
 - Hmm... Poznajmy się. - powiedziała mama do Julki. Później mi poszeptała do ucha. - Anka. Bardzo jest miła, ale miliśmy wziąć chłopca!
 - Czekaj. - odszeptałam jej. - Julka lubisz żabki.
 - Są fajne. Bardzo je lubię, ale trochę się boje ich wziąć do rąk. - posłałam mamie uśmiech mojego zwycięstwa.
 - Dobrze Julka, idziesz z nami do domu. Idź się pakuj!
 - Hura!!! - krzyknęła Jula. My się tylko bardzo uśmiechnęliśmy.
 - My jeszcze idziemy pozałatwiać sprawy, a wy się rozejrzyjcie.
 - Ok. - powiedziałam. Nagle do mnie i Justina podszedł jakiś chłopczyk z niemiłym wyrazem twarzy.
 - Po co wzięliście tego kujonka?!?! Mogliście wziąć mnie! Ja jestem 100 razy lepszy! Weźcie mnieee!!! - krzyczał na nas. - A masz! - próbował kopnąć JB, ale ten ma niezłe uniki. Chłopak zrobił duże oczy i uciekł.
 - Idziemy? - powiedział do nas tata, nie wiedzący, co się przed chwilką stało.
 - No, chodźmy Anuś. - powiedział do mnie JB. Julka do nas przybiegła, wzięła mnie i Justina za ręce tak jak wcześniej my ją i poszliśmy do auta. Tata wziął torbę Juli do bagażnika i pojechaliśmy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz