środa, 4 stycznia 2012

10. Ehhh... Wyjazd...

 Nie pamiętam co mi się śniło, wiem tylko tyle, że śnił mi się Bibi. Czułam się tak błogooo... świetnieeee...miłooo... Już wiem dlaczego. Leżałam na Justinie;P
 - Yyy... Czemu mnie na sobie położyłeś??
 - To ty się na mnie położyłaś. Nie protestowałemXD - posłał mi łobuzerski uśmieszek.
 - Tiaaa... No dobra. Która jest godzina??
 - Yyy... 6:50.
 - Chodźmy ich obudzić.
 - Nomm.
   Zastaliśmy ich w łóżkach. Najwidoczniej już pogodzonych.
 - POBUDKAAA!!! - wrzasnęliśmy oboje jak poparzeni. - Coś niemrawi jesteście! Wstawać!!!
 - Yy. Która godzina? - typowe pytanie zadała Zuza.
 - 6:58! Wstawać!
   Jeszcze przez jakieś 5 minut ich budziliśmy, po czym chłopaki poszli do pokoju, a my u siebie się umyłyśmy i przebrałyśmy. Dziś postanowiłyśmy zrobić sobie delikatny make-up. Zuzy: http://www.google.pl/imgres?q=delikatny+makija%C5%BC+oczu&hl=pl&sa=X&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=XDT6dZb9-b_IAM:&imgrefurl=http://dziewczyny-pomagaja.blog.onet.pl/1,AU8610914,index.html&docid=WvnGRjZFWp_xZM&imgurl=http://static.frazpc.pl/board/2008/02/12031690105885458.jpg&w=458&h=363&ei=yfABT_OzAozWsgae5InqDQ&zoom=1&iact=rc&dur=348&sig=104733889213727303817&page=2&tbnh=131&tbnw=178&start=21&ndsp=21&ved=1t:429,r:2,s:21&tx=99&ty=47
Wiki: http://www.google.pl/imgres?q=delikatny+makija%C5%BC+oczu&hl=pl&sa=X&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=8MEhV1PyATWCUM:&imgrefurl=http://polki.pl/uroda_makijaz_galeria.html%3Fgalg_id%3D10003575&docid=CzKu9usBNFF7lM&imgurl=http://polki.pl/work/privateimages/formats/E/33714.jpg&w=500&h=333&ei=yfABT_OzAozWsgae5InqDQ&zoom=1&iact=rc&dur=186&sig=104733889213727303817&page=2&tbnh=130&tbnw=173&start=21&ndsp=21&ved=1t:429,r:9,s:21&tx=60&ty=46
I mój: http://www.google.pl/imgres?q=delikatny+makija%C5%BC+oczu&hl=pl&sa=X&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=0Xdeoc3pjk3NcM:&imgrefurl=http://www.makeup-makijaz.pl/k/Delikatny%2Bmake-up%2B-%2Bzdj%25C4%2599cia%3Fg2_page%3D2&docid=R8u1m5rDsdXYRM&imgurl=http://www.makeup-makijaz.pl/d/704-2/makija__%252Bcodzienny%252B7.jpg&w=150&h=150&ei=yfABT_OzAozWsgae5InqDQ&zoom=1&iact=hc&vpx=213&vpy=409&dur=2290&hovh=120&hovw=120&tx=66&ty=95&sig=104733889213727303817&page=4&tbnh=120&tbnw=120&start=63&ndsp=21&ved=1t:429,r:14,s:63
   Poszłyśmy na śniadanie. No i podstawowe pytanie:
 - Co bierzemy na śniadanie?? - zapytałam.
 - Hmmm... Może naleśniki? - zaproponowała Gódzia.
 - Noooo! Zarąbisty pomysł! - powiedziała Zuza.
 - No ok. Może być;) - powiedziałam.
   Gdy już byłyśmy przy stoliku doszli do nas chłopcy.
 - No moje damy. Przynieście teraz swoim królom śaniadanko! Może być takie same jak wasze. - powiedział całkiem poważnie Kamil. Coś mu to nie wyszło, bo nawet JB i Marcin z którymi to planował zaczęli chichotać.
 - Sami sobie przynieście!!! - krzyknęłyśmy równo. Popatrzyli na siebie...
 - Prrrosssimmmyyy... - a teraz panie i panowie. Oczy kota ze Shreka!
 - Ehh... Czego my dla nich nie zrobimy. Jaka polewa?
 - CZEKOLADOWA! - krzyknęli równo.
 - Ok. - i poszłyśmy... Przyniosłyśmy ich naleśniki. Patrzymy. A oni jedzą nasze!
 - Co wy do jasnej cholery odpierdalacie?? - krzyknęła Zuzka.
 - Yyy. Noo... Jemy...?
 - Pożałujecie tego... - i zaczęłyśmy jeść.
   Po zjedzeniu jak to zawsze poszłyśmy się zbierać.
 - Ej! Gdzie są moje podpaski?! - darła się na całe gardło Gódzia:D - Chłopaki pożałują!
 - Yyy... Wiki! Tutaj są! - znalazła je Zuzka. Ale ona już była u chłopaków.
*** oczami JB***
   Spokojnie się zbieramy z chłopakami. A tu wparowuje do nas Wiki i krzyczy:
 - Który z was do jasnej cholery wziąłmi podpaski?! - wybuchnęliśmy śmiechem... Zaczęła przewalać nam cały pokój. Przybiegły Anka i Zuza...
 - Wiki... Wiki! Były pod twoim łóżkiem!
 - Yyy... Sorry chłopaki... - walnęła buraczka Wiki.
   Potem poszliśmy nie na zbiórkę tylko na jakieś zebranie...
 - Słuchajcie.  - mówiła opiekunka - Niestety musimy skrócić wycieczkę o 1 dzień, więc wyjeżdżamy dzisiaj. Idźcie się spakować wyjeżdżamy wieczorem, wasi rodzice zostali powiadomieni.
 ***oczami Anki***
   Ze stołówki, gdzie było zebranie, szlismy do swojego pokoju. Zachwoywałam się normalnie. Dziewczyny poszły do chłopaków pomóc im w poszukiwaniach słuchawek Kamila, a ja zostałam. Gdy już się oddalili, wybuchnęłam niekontrolowanym płaczem. Przyszedł Bibi.
 - Hej, Anuś. Nie płacz.
 - Jak mam, kurwa,nie płakać!? Juz cię nigdy nie zobaczę!
 - Nie płacz błagam. Zobaczymy się!
 - Skąd masz tą pewność!?
 - Yyy... No ten... Ja to przewiduje.
 - Taaa... - po czym znów zaczęłam płakać.
 - Dobra, dobra... Już nie mogę patrzeć jak płaczesz... Tylko nikomu nie mów... Zostajesz w Kanadzie.
 - Nie moge...
 - Możesz! Bo tu będziesz mieszkać!
 - Jak to?
 - No tak... Zostaniesz jeszcze jedną noc w hotelu ze mną, pani wie, a potem jedziemy do twojego domku, który jest bliźniakiem z moim!
 - O_o?!
 - No tak! Nie cieszysz się...?
 - Nieee... Cieszę sie, tylko już nie zobacze moich przyjaciół...
 - O tym nie pomyślałem...
 - I gdzie ja do szkoły będe chodzić?
 - Do tej samej co ja.
 - O_o?!?!?!
 - Nooo - przytulił mnie - idź sie pożegnaj ze swoimi przyjaciółkami, bo wyjeżdżają za 2 godziny. One jeszcze nic nie wiedzą...
 - Ok! - za 5 sekund byłam u chłopaków... Rozryczałam się i przydusiłam je obie przytuleniem.
 - Ejj! Co jest?!
 - Nie jadę z wami...
 - Co?!
 - No bo ten... - i opowiedziałam im wszystko...

2 godziny później...
 - Aniu ty zostajesz.
 - Czemu?! Co?! - JB kazał mi udawać, że nic nie wiem.
 - No bo... - i ona teraz mi opowiedziała całą historie od początku, bo moi rodzice znaleźli tu lepszą prace, itp...itd... - Pożegnaj się z przyjaciółkami.
   Udawałam, że im to opowiadam. Wyprzytulałyśmy się i wgl...
   Patrzyłam za odjeżdżającym autobusem z moimi najlepszymi przyjaciółkami i płakałam...
 - Anuś, jeszcze ich zobaczysz.
 - Sama nie wiem... Tyle mnie ominie... Mogą się zmienić... - znów zaczęłam płakać.
 - Nie płacz kotku...
 - J... Jak... Ty mnie nazwałeś...?
 - Kotku. Jesteśmy razem... Nie pamiętasz?
 - Pamiętam... Tylko... Myślałam, że...
 - Że co?
 - Że ty nie znosisz kotów! - wybuchnęłam śmiechem:D
 - Haha... Bardzo śmieszne:P... Chodźmy stąd, bo jest już zimno.
 - Jedziemy do Polski.
 - Yyy...? Co?
 - No już. Bierz swoje auto i jedziemy do Polski. Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie dam rady bez nich wytrzymać...
 - Myszko... Dasz radę. Masz mnie, Christiana i Norisa.
 - Że niby kogo?! Jakiego Norisa?!
 - No co. Już swojej rybki nie pamiętasz? Przyjechała do ciebie!
 - Norisekkk!!! Moja rybcia! Ooo... Rodzice o nim nie zapomnieli:D - <<<rybka Norisek jest moją prawdziwą rybką, która mnie teraz wkurwia bulgotaniem>>>XD
 - Chodźmy. - powiedział sucho JB.
 - Ejjj...
 - Hm?
 - Co tak się niemiło zrobiło.
 - No bo jestem zazdrosny o Norisa... - oczy kota za Shreka. - O.O
 - Haha! Jesteście u mnie na równym miejscu.
 - Hyhy. Chodźmy.
 - Ok.
   Poszliśmy do hotelu. Zaczęłam się pakować. Patrzę na biurko, a tam liścik od dziewczyn i coś małego w paczuszce. List zaczęłam czytać na głos.
 - Siema Anka! Pisałyśmy ten liścik na szybko, żebyś o nas nie zapomniała. Obok masz prezencik od nas. Pamiętaj, że cię kochamy! Hehe. Nie pisz do nas esemesów, że ty nas też, bo to wiemy:D Przekaż Juastinowi, że jak ci coś zrobi to mu urwiemy jaja i juz ich nie znajdzie! Justina też....... Ekhem... Kochamy... ALE JAK PRZYAJCIELA! Dobra to pa!
  PS: Wzięłyśmy twoje 2
gumowe kaczuszkido kąpieli.
Zuza żółtą, a ja zieloną.
To tak na pamiątkę:P
Do zobaczenia!                                                     Oreo i Szczerbka:*

   Pociekły mi łzy.
 - Czemu płaczesz?
 - To łzy szczęścia... Kuffa. Głupio zabrzmiałoXD
 - Dobra co masz w paczuszce?
 - Nie wiem już patrzę.
   W paczuszce były dwie rzeczy. Mianowicie: gumowa rybka do kąpieli Zuzy i opakowanie z ulubionego lakieru do paznokci Wiki.
 - Ohhh...
 - Bleee!
 - Nie znasz się!!! - warknęłam.
 - Oj tam, oj tam.
 - Nie ojtamuj mi tu!
 - Hehe. Dobra chodźmy.
 - A ja chce sie jeszcze podroczyć! - Nic nie odpowiedział tylko przerzucił mnie przez ramie i rzucił na łóżko. Położył się wpół na mnie i zaczął mnie całować po szyi.
 - Jeśli się coś stanie, to moja rybka cię utopi w akwarium!
 - Już się boję. - kontynuował.
 - Sorry. Jestem w dołku...
 - Okejjjj... - i przestał. - Dopakuj się, ja też idę to samo zrobić.
 - Pojedziemy już dziś? - oczy kota ze Shreka tym razem w mojej wersji.
 - Nieee... - wystawił mi jęzor.
 - Foch! - jak na zawołanie znowu mnie rzucił na łóżko i zaczął całować po szyi i po ustach. - Justinnn... - powiedziałam w siódmym niebie.
 - Hmmm??
 - Przestań proszę... - tak naprawdę tego nie chciałam.
 - Czemu...?
 - Bo tak...
 - Hehe. Dobra. Idę do siebie.
 - Nommm... - powiedziałam zwlekając się z łóżka.
   Spakowałam się i poszłam do łazienki. Trochę to trwało, bo jeszcze malowałam paznokcie u rąk: http://www.google.pl/imgres?q=manicure+kolorowy&num=10&hl=pl&gbv=2&biw=812&bih=645&tbm=isch&tbnid=IwLQBQBegkpwEM:&imgrefurl=http://fryzurki.blox.pl/2010/06/MANICURE-KOLOROWY-FRENCH-OD-YSL-COLOURFUL-FRENCH.html&docid=8CQvuvmt44HEsM&imgurl=http://img532.imageshack.us/img532/8267/ysl1.jpg&w=540&h=360&ei=mYYET7fJHIjMtAa0tf3sBw&zoom=1&iact=hc&vpx=106&vpy=171&dur=672&hovh=181&hovw=269&tx=71&ty=107&sig=104733889213727303817&sqi=2&page=1&tbnh=151&tbnw=190&start=0&ndsp=11&ved=1t:429,r:0,s:0
 I u nóg:
http://www.google.pl/imgres?q=pedicure+kolorowy&hl=pl&gbv=2&biw=812&bih=645&tbm=isch&tbnid=Wd4dp0iLVr1bTM:&imgrefurl=http://www.darmoweogloszenia.pl/ogloszenia.php%3Fkat%3D5976%26id%3D167098&docid=oD4Pp5hqlCCi0M&imgurl=http://darmoweogloszenia.pl/app/upload/cb3a43df3e71.jpg&w=450&h=337&ei=y4YET9GjJI3LsgamiIXPDw&zoom=1&iact=rc&dur=379&sig=104733889213727303817&page=9&tbnh=122&tbnw=160&start=97&ndsp=12&ved=1t:429,r:6,s:97&tx=69&ty=50
   Gdy wyszłam zobaczyłam Justina śpiącego w byłym łóżku Gódzi, a nasze rzeczy były na byłym łóżku Zuzy. Położyłam się do swojego spać...
 
 Elo! Znów nie wiem co napisać... Więc... Narx:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz