Nie pamiętam co mi się śniło, wiem tylko tyle, że śnił mi się Bibi. Czułam się tak błogooo... świetnieeee...miłooo... Już wiem dlaczego. Leżałam na Justinie;P
- Yyy... Czemu mnie na sobie położyłeś??
- To ty się na mnie położyłaś. Nie protestowałemXD - posłał mi łobuzerski uśmieszek.
- Tiaaa... No dobra. Która jest godzina??
- Yyy... 6:50.
- Chodźmy ich obudzić.
- Nomm.
Zastaliśmy ich w łóżkach. Najwidoczniej już pogodzonych.
- POBUDKAAA!!! - wrzasnęliśmy oboje jak poparzeni. - Coś niemrawi jesteście! Wstawać!!!
- Yy. Która godzina? - typowe pytanie zadała Zuza.
- 6:58! Wstawać!
Jeszcze przez jakieś 5 minut ich budziliśmy, po czym chłopaki poszli do pokoju, a my u siebie się umyłyśmy i przebrałyśmy. Dziś postanowiłyśmy zrobić sobie delikatny make-up. Zuzy: http://www.google.pl/imgres?q=delikatny+makija%C5%BC+oczu&hl=pl&sa=X&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=XDT6dZb9-b_IAM:&imgrefurl=http://dziewczyny-pomagaja.blog.onet.pl/1,AU8610914,index.html&docid=WvnGRjZFWp_xZM&imgurl=http://static.frazpc.pl/board/2008/02/12031690105885458.jpg&w=458&h=363&ei=yfABT_OzAozWsgae5InqDQ&zoom=1&iact=rc&dur=348&sig=104733889213727303817&page=2&tbnh=131&tbnw=178&start=21&ndsp=21&ved=1t:429,r:2,s:21&tx=99&ty=47
Wiki: http://www.google.pl/imgres?q=delikatny+makija%C5%BC+oczu&hl=pl&sa=X&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=8MEhV1PyATWCUM:&imgrefurl=http://polki.pl/uroda_makijaz_galeria.html%3Fgalg_id%3D10003575&docid=CzKu9usBNFF7lM&imgurl=http://polki.pl/work/privateimages/formats/E/33714.jpg&w=500&h=333&ei=yfABT_OzAozWsgae5InqDQ&zoom=1&iact=rc&dur=186&sig=104733889213727303817&page=2&tbnh=130&tbnw=173&start=21&ndsp=21&ved=1t:429,r:9,s:21&tx=60&ty=46
I mój: http://www.google.pl/imgres?q=delikatny+makija%C5%BC+oczu&hl=pl&sa=X&gbv=2&biw=1280&bih=653&tbm=isch&tbnid=0Xdeoc3pjk3NcM:&imgrefurl=http://www.makeup-makijaz.pl/k/Delikatny%2Bmake-up%2B-%2Bzdj%25C4%2599cia%3Fg2_page%3D2&docid=R8u1m5rDsdXYRM&imgurl=http://www.makeup-makijaz.pl/d/704-2/makija__%252Bcodzienny%252B7.jpg&w=150&h=150&ei=yfABT_OzAozWsgae5InqDQ&zoom=1&iact=hc&vpx=213&vpy=409&dur=2290&hovh=120&hovw=120&tx=66&ty=95&sig=104733889213727303817&page=4&tbnh=120&tbnw=120&start=63&ndsp=21&ved=1t:429,r:14,s:63
Poszłyśmy na śniadanie. No i podstawowe pytanie:
- Co bierzemy na śniadanie?? - zapytałam.
- Hmmm... Może naleśniki? - zaproponowała Gódzia.
- Noooo! Zarąbisty pomysł! - powiedziała Zuza.
- No ok. Może być;) - powiedziałam.
Gdy już byłyśmy przy stoliku doszli do nas chłopcy.
- No moje damy. Przynieście teraz swoim królom śaniadanko! Może być takie same jak wasze. - powiedział całkiem poważnie Kamil. Coś mu to nie wyszło, bo nawet JB i Marcin z którymi to planował zaczęli chichotać.
- Sami sobie przynieście!!! - krzyknęłyśmy równo. Popatrzyli na siebie...
- Prrrosssimmmyyy... - a teraz panie i panowie. Oczy kota ze Shreka!
- Ehh... Czego my dla nich nie zrobimy. Jaka polewa?
- CZEKOLADOWA! - krzyknęli równo.
- Ok. - i poszłyśmy... Przyniosłyśmy ich naleśniki. Patrzymy. A oni jedzą nasze!
- Co wy do jasnej cholery odpierdalacie?? - krzyknęła Zuzka.
- Yyy. Noo... Jemy...?
- Pożałujecie tego... - i zaczęłyśmy jeść.
Po zjedzeniu jak to zawsze poszłyśmy się zbierać.
- Ej! Gdzie są moje podpaski?! - darła się na całe gardło Gódzia:D - Chłopaki pożałują!
- Yyy... Wiki! Tutaj są! - znalazła je Zuzka. Ale ona już była u chłopaków.
*** oczami JB***
Spokojnie się zbieramy z chłopakami. A tu wparowuje do nas Wiki i krzyczy:
- Który z was do jasnej cholery wziąłmi podpaski?! - wybuchnęliśmy śmiechem... Zaczęła przewalać nam cały pokój. Przybiegły Anka i Zuza...
- Wiki... Wiki! Były pod twoim łóżkiem!
- Yyy... Sorry chłopaki... - walnęła buraczka Wiki.
Potem poszliśmy nie na zbiórkę tylko na jakieś zebranie...
- Słuchajcie. - mówiła opiekunka - Niestety musimy skrócić wycieczkę o 1 dzień, więc wyjeżdżamy dzisiaj. Idźcie się spakować wyjeżdżamy wieczorem, wasi rodzice zostali powiadomieni.
***oczami Anki***
Ze stołówki, gdzie było zebranie, szlismy do swojego pokoju. Zachwoywałam się normalnie. Dziewczyny poszły do chłopaków pomóc im w poszukiwaniach słuchawek Kamila, a ja zostałam. Gdy już się oddalili, wybuchnęłam niekontrolowanym płaczem. Przyszedł Bibi.
- Hej, Anuś. Nie płacz.
- Jak mam, kurwa,nie płakać!? Juz cię nigdy nie zobaczę!
- Nie płacz błagam. Zobaczymy się!
- Skąd masz tą pewność!?
- Yyy... No ten... Ja to przewiduje.
- Taaa... - po czym znów zaczęłam płakać.
- Dobra, dobra... Już nie mogę patrzeć jak płaczesz... Tylko nikomu nie mów... Zostajesz w Kanadzie.
- Nie moge...
- Możesz! Bo tu będziesz mieszkać!
- Jak to?
- No tak... Zostaniesz jeszcze jedną noc w hotelu ze mną, pani wie, a potem jedziemy do twojego domku, który jest bliźniakiem z moim!
- O_o?!
- No tak! Nie cieszysz się...?
- Nieee... Cieszę sie, tylko już nie zobacze moich przyjaciół...
- O tym nie pomyślałem...
- I gdzie ja do szkoły będe chodzić?
- Do tej samej co ja.
- O_o?!?!?!
- Nooo - przytulił mnie - idź sie pożegnaj ze swoimi przyjaciółkami, bo wyjeżdżają za 2 godziny. One jeszcze nic nie wiedzą...
- Ok! - za 5 sekund byłam u chłopaków... Rozryczałam się i przydusiłam je obie przytuleniem.
- Ejj! Co jest?!
- Nie jadę z wami...
- Co?!
- No bo ten... - i opowiedziałam im wszystko...
2 godziny później...
- Aniu ty zostajesz.
- Czemu?! Co?! - JB kazał mi udawać, że nic nie wiem.
- No bo... - i ona teraz mi opowiedziała całą historie od początku, bo moi rodzice znaleźli tu lepszą prace, itp...itd... - Pożegnaj się z przyjaciółkami.
Udawałam, że im to opowiadam. Wyprzytulałyśmy się i wgl...
Patrzyłam za odjeżdżającym autobusem z moimi najlepszymi przyjaciółkami i płakałam...
- Anuś, jeszcze ich zobaczysz.
- Sama nie wiem... Tyle mnie ominie... Mogą się zmienić... - znów zaczęłam płakać.
- Nie płacz kotku...
- J... Jak... Ty mnie nazwałeś...?
- Kotku. Jesteśmy razem... Nie pamiętasz?
- Pamiętam... Tylko... Myślałam, że...
- Że co?
- Że ty nie znosisz kotów! - wybuchnęłam śmiechem:D
- Haha... Bardzo śmieszne:P... Chodźmy stąd, bo jest już zimno.
- Jedziemy do Polski.
- Yyy...? Co?
- No już. Bierz swoje auto i jedziemy do Polski. Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie dam rady bez nich wytrzymać...
- Myszko... Dasz radę. Masz mnie, Christiana i Norisa.
- Że niby kogo?! Jakiego Norisa?!
- No co. Już swojej rybki nie pamiętasz? Przyjechała do ciebie!
- Norisekkk!!! Moja rybcia! Ooo... Rodzice o nim nie zapomnieli:D - <<<rybka Norisek jest moją prawdziwą rybką, która mnie teraz wkurwia bulgotaniem>>>XD
- Chodźmy. - powiedział sucho JB.
- Ejjj...
- Hm?
- Co tak się niemiło zrobiło.
- No bo jestem zazdrosny o Norisa... - oczy kota za Shreka. - O.O
- Haha! Jesteście u mnie na równym miejscu.
- Hyhy. Chodźmy.
- Ok.
Poszliśmy do hotelu. Zaczęłam się pakować. Patrzę na biurko, a tam liścik od dziewczyn i coś małego w paczuszce. List zaczęłam czytać na głos.
- Siema Anka! Pisałyśmy ten liścik na szybko, żebyś o nas nie zapomniała. Obok masz prezencik od nas. Pamiętaj, że cię kochamy! Hehe. Nie pisz do nas esemesów, że ty nas też, bo to wiemy:D Przekaż Juastinowi, że jak ci coś zrobi to mu urwiemy jaja i juz ich nie znajdzie! Justina też....... Ekhem... Kochamy... ALE JAK PRZYAJCIELA! Dobra to pa!
PS: Wzięłyśmy twoje 2
gumowe kaczuszkido kąpieli.
Zuza żółtą, a ja zieloną.
To tak na pamiątkę:P
Do zobaczenia! Oreo i Szczerbka:*
Pociekły mi łzy.
- Czemu płaczesz?
- To łzy szczęścia... Kuffa. Głupio zabrzmiałoXD
- Dobra co masz w paczuszce?
- Nie wiem już patrzę.
W paczuszce były dwie rzeczy. Mianowicie: gumowa rybka do kąpieli Zuzy i opakowanie z ulubionego lakieru do paznokci Wiki.
- Ohhh...
- Bleee!
- Nie znasz się!!! - warknęłam.
- Oj tam, oj tam.
- Nie ojtamuj mi tu!
- Hehe. Dobra chodźmy.
- A ja chce sie jeszcze podroczyć! - Nic nie odpowiedział tylko przerzucił mnie przez ramie i rzucił na łóżko. Położył się wpół na mnie i zaczął mnie całować po szyi.
- Jeśli się coś stanie, to moja rybka cię utopi w akwarium!
- Już się boję. - kontynuował.
- Sorry. Jestem w dołku...
- Okejjjj... - i przestał. - Dopakuj się, ja też idę to samo zrobić.
- Pojedziemy już dziś? - oczy kota ze Shreka tym razem w mojej wersji.
- Nieee... - wystawił mi jęzor.
- Foch! - jak na zawołanie znowu mnie rzucił na łóżko i zaczął całować po szyi i po ustach. - Justinnn... - powiedziałam w siódmym niebie.
- Hmmm??
- Przestań proszę... - tak naprawdę tego nie chciałam.
- Czemu...?
- Bo tak...
- Hehe. Dobra. Idę do siebie.
- Nommm... - powiedziałam zwlekając się z łóżka.
Spakowałam się i poszłam do łazienki. Trochę to trwało, bo jeszcze malowałam paznokcie u rąk: http://www.google.pl/imgres?q=manicure+kolorowy&num=10&hl=pl&gbv=2&biw=812&bih=645&tbm=isch&tbnid=IwLQBQBegkpwEM:&imgrefurl=http://fryzurki.blox.pl/2010/06/MANICURE-KOLOROWY-FRENCH-OD-YSL-COLOURFUL-FRENCH.html&docid=8CQvuvmt44HEsM&imgurl=http://img532.imageshack.us/img532/8267/ysl1.jpg&w=540&h=360&ei=mYYET7fJHIjMtAa0tf3sBw&zoom=1&iact=hc&vpx=106&vpy=171&dur=672&hovh=181&hovw=269&tx=71&ty=107&sig=104733889213727303817&sqi=2&page=1&tbnh=151&tbnw=190&start=0&ndsp=11&ved=1t:429,r:0,s:0
I u nóg:
http://www.google.pl/imgres?q=pedicure+kolorowy&hl=pl&gbv=2&biw=812&bih=645&tbm=isch&tbnid=Wd4dp0iLVr1bTM:&imgrefurl=http://www.darmoweogloszenia.pl/ogloszenia.php%3Fkat%3D5976%26id%3D167098&docid=oD4Pp5hqlCCi0M&imgurl=http://darmoweogloszenia.pl/app/upload/cb3a43df3e71.jpg&w=450&h=337&ei=y4YET9GjJI3LsgamiIXPDw&zoom=1&iact=rc&dur=379&sig=104733889213727303817&page=9&tbnh=122&tbnw=160&start=97&ndsp=12&ved=1t:429,r:6,s:97&tx=69&ty=50
Gdy wyszłam zobaczyłam Justina śpiącego w byłym łóżku Gódzi, a nasze rzeczy były na byłym łóżku Zuzy. Położyłam się do swojego spać...
Elo! Znów nie wiem co napisać... Więc... Narx:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz