sobota, 31 grudnia 2011

7. Nasza zguba i pamiętnikowe męczarnie...

 - Chodźcie na zbiórke! - upomniała nas Zuzka.
 - Już! - krzyknęła Gódzia zmęczona humorkami Zuzki, która dostała ciote (okres).
 - No idziemy przecież no nie?!?!?!?! - udarł morde Kamil... Nie można tego nazwać krzykiem.
 - Ehh..... Ja tam nic nie bd mówił... - powiedział filozoficznie Marcin. Ja tylko pokazałam na Kamila jedną ręką, a drugą dałam kciuk w góre.
 - Co jest Anka? - zapytał się Marcioch. Pokazałam na gardło, a potem zrobiłam minkę jakbym umierała.
 - Yyyyy... Czyli, że co?? - zapytał się Kamil. Na to Gódzia filozoficznie (coś mam dziś z tym słowem) odparła:
 - Hmmmm... Myślę, że naszą kochaną koleżankę Annę boli gardło jak cholera. Wybuchł między nami śmiech.
 - A teraz ruszać się! - dodała Szczerbka. Poszliśmy na zbiórke. Tam pani wylicza wszystkich...
 - GDZIE JEST JUSTIN?!?!?! - krzyknęła pani - MAMY JUŻ 10 MINUT OPÓŹNIENIA!!! - dodała. Poczekaliśmy 5 minut... Nie ma go...
 - Idźcie dzieci go szukać. NATYCHMIAST! - krzyknęła. I rozpoczęły się poszukiwania... Nie było go w swoim pokoju, ani w łazience. W żadnych pokojach innych uczniów też go nie było... Ani w kuchni... Nie ma go też w ogródku... Ja wróciłam:
 - Czemu wróciłaś??!! - powiedziała opiekunka krzycząc XD.
 - Proszę chwilkę zaczekać... - po czym poszłam do autobusu, gdzie leżał Bibi pogrążony w moim pamiętniku.
 - TY CIOTO ODDAWAJ PAMIĘTNIK!!! - krzyczałam na niego - A po za tym... Masz przechlapane u pani... - I musiałam mu tłumaczyć, czemu... - U mnie przy okazji też!
 - Naprawdę uważasz, że jak śpię to wyglądam jak słodziak?? - posłał mi ten swój umieszek:D
 - Yyyyyyyyyhhhhhhh - warknęłam. - Idź się pokaż pani.
 - Psze pani! Tu jestem!
 - To są zaciemnione szyby idioto....
 - Tak... wiem....:D - spalił buraczka.
   Sprawa się rozwiązała, JB dostała karę mycia garów przez 3 dni i pojechaliśmy. Tym razem dwoma autobusami.
W autobusie Bibi cały czas mnie pytał o rzeczy z pamiętnika...
 - Na serio jak nie jesteś przy mnie to mnie nazywasz ,,Bibi''??:D
 - Nooo.....
 - Ale tak serio mam cudne, śliczne, piękne, urocze i zajebiste oczy??:D
 - Nooo...
 - Naprawdę myślisz, że świetnie całuję??:D
   I tak cały czas.... Po każdym pytaniu miał zaciesz. Eh... on jest ładny.... Kurde!!! Anka ogar!!!
 - Na serio myślisz, że mam fajny styl??:D
 - Nooo...
 - Aha! Nie odpowiedziałaś mi na pytanie o całowaniu!!!
 - Tego nie wiemm...
 - No bo nie dałaś mi doczytać:/...
 - Nooo...
 - A chcesz sprawdzić??
 - Nooo.... Yyy... Znaczy... - niedokończyłam słowa ,,nie'', bo mnie pocałował... Kurde... trwało to jakieś 10 sekund, a mi się wydawało, że całą wieczność...
 - No więc...??
 - Pozwolisz, że nie odpowiem na to pytanie...??
 - Nie. - powiedział stanowczo JB.
 - Yyy.... No nieźle.... - i zrobiłam barszczykXD. Przytulił mnie... Teraz to już całkiem jestem XP. Dojechaliśmy. Pozwiedzaliśmy parę miejsc, a ja z Bibi'm cały czas trzymaliśmy się za ręce... Reszta naszej paczki nam pozazdrościła i zrobili to samo:D. Po zwiedzaniu...........cdn:D


Sorki! Nie mam weny:( i sobie tyłek zasiedziałam :(( ale jest ok :D

piątek, 30 grudnia 2011

6. Oczami dziewczyn...

  **oczami Szczerbki**
   Obudziłam się rano, była 7:00. Umyłam się, umyłam włosy szamponem Zuzy zmieszanym z Anki... Może się nie zorientują:D. Wysuszyłam włosy i zadbałam o to, żebym nie wyglądała jak pudel XD. Była 7:10... Szybko mi poszło:D. Ubrałam się i wogóle... 7:15. Obudzę dziewczyny...
 - Ankaaaa!!!!!!!!!!!! - krzyknęłam - Wstawaj śpiochu!!! - dodałam - Jest już 7:15! Na ósmą mamy być gotowi!
 - Kurwaaa.... - powiedziała cicho Anka.
 - Co?? - obudziła się Zuza - Która godzina??
 - 7:15 - powiedziałam, a Anka popatrzyła na zegarek.
 - Tu dupo!!! - warknęła na mnie Anka - Jest 6:15!!! No teraz już 6:16! Walło cie?! - krzyczała na mnie Anka.
 - Ojj... Sorry... - przeprosiłam je.
 - To sory to sobie w dupe wsadź! - dodała Zuza.
 - Przepraszam, przepraszam - nawijałam w kółko... W końcu mi wybaczyły i dalej poszły spać, a ja zanurzyłam się w lekturze...
   DRRRYŃ!!! DRRRYŃ!!! DRRRYŃ!!! - dzwonił budzik.
 - Jeszcze chwilkę.... błagam.... mamo.... MÓWIĘ KUŹWA JESZCZE CHWILKE!!! - nie wytrzymała Zuza, ponieważ jej budzikowa ,,mama'' zbudziła ją ze snu. - Yyyyy....... - powiedziała zmieszana. - Żart się podobał??:D - usprawiedliwiała się, a ja z Anką wpadłyśmy w śmiech połączony z bezdechemXD.
 - To był żart!!! - krzyczała Oreo. - Na serio!!!
 - Tiaaaa..... dobra wierzymy ci - pierwsza ogarnęła sie Anka.
 - Nomm - przyznałam jej rację.
   Zuza poszła do naszej łazienki, a Anka do chłopaków. Anka wróciła po 15 minutach, była 7:45 i zaczęła się ubierać. Zuza wyszła o 7:50 i zrobiła to samo co Anka. Ja sobie przysnęłam...
   <<< Jak coś to oczami Zuzy będzie dalsza część tego rozdziału, bo nie chce mi sie wszystkiego powtarzać>>>
  **oczami Zuzy**
   Poszłyśmy na stołówkę...
 - Co by tu wziąść...??? - zastanawiała się na głos Anka.
 - Ja wezmę... Kanapki z serkiem białym i ze szczypiorkiem w miseczce... - odezwałam się.
 - Ja też! - krzyknęła Gódzia.
 - No to ja też. - dodała trochę spokojniej niż Szczerbka Anka.
   Podeszłyśmy do pustego stolika, usiadłyśmy, a plastiki się do nas dosiadają i jedna mówi:
 - No. Mam nadzieje, że przemyślałaś to co ci powiedziałam o MOIM Justinku! - powiedział plastik. I nie zauważyła, że za nią stoi Bibi.
 - Wiesz co? Jakoś nie pamiętam... Możesz mi przypomnieć?? - powiedziała Anka. No i plastik wszystko nam opowiadał, a JB na to:
 - Cześć Patrycja! Wiesz co? Za takie coś to już na pewno nie masz u mnie szansy, a teraz idź sobie. - powiedział JB.
 - Ale JB. Ja... Ja...Ja cie kocham!!! - powiedziała słodziutko.
 - Spieprzaj idiotko z plastiku ze śmietnika. - dogadał jej. Plastiki odeszły z wielkim fochem na cały ich różowy świat, a Bibi tylko z nami usiadł.
 - Siema! - powiedział JB, po czym dał buziaka Ance, a ona spaliła burakaXD na co my oczywiście w śmiechXDXDXD.
 - Mmmm.... Zjem z wami kanapki.... No to.... Kto się podzieli posiłkiem - i zrobił oczy kota ze Shreka. I wszystkie mu musiałyśmy dać po kanapceXD. On szczęśliwy zaczął jeść. Zjadł nam większość serka, ale no cóż... Lenistwo z nami wygrało :D.
 - Proszę o uwagę!!! - powiedziała nasza opiekunka - za 10 minut zbiórka!!! - dodała. Po zjedzeniu udaliśmy się do swoich pokoi, potem na zbiórkę........ cdnXD

Dzięki za przeczytanie:P Dziś nie mam nic nowego do powiedzeniaXD. Musiałam skończyć w takim momencie, bo zaraz bd miała gościa, który nie wie o tym blogu i się nie dowieXD

czwartek, 29 grudnia 2011

5. Dziwny dzień... a może sen... cz. ||

My tylko odpowiadaliśmy grzecznie ,, nie dzięki'', jedna dziewczyna, chyba pół-plastik z 2b, była tak upierdliwa, że jej powiedziałam ,,spieprzaj cioto'' z bardzo miłym wyrazem mordki, natomiast ona odeszła z wielkim skrzywem i już się do nas nie odzywała do końca dnia. Została nam jeszcze godzina powrotu, bo się zgubiliśmy i durny GPS musiał się aktualizować czy coś. Postanowiłam, że się zdrzemnę... Śniły mi się dziwne rzeczy; stałam na torach... nie mogłam się ruszyć... cała szkoła stała po obu stronach... i śmiali się ze mnie... takim głośnym i chamskim śmiechem... Justina nie było... zobaczyłam żółte światło w oddali (zapomniałam dodać, że była noc w moim śnie)... gdy się zbliżyło...zobaczyłam tam Justina związanego, który próbował się uwolnić... aby zahamować pociąg... miał łzy w oczach... tak samo jak ja... pociąg się zbliżał... aż w końcy był strrrasznieeee blisssskooooo... a potem ciemność... która trwała jakieś 2 i pół sekundy, bo poczułam, że ktoś mnie przytula. To był Bibi... A któż by inny:D. Jak doszłam do siebie po dłuuugim płaczu, którego na szczęście nikt nie zauważył, bo większość uczniów spała, znowu się rozpłakałam. Opowiedziałam Jb'owi o moim śnie, a on powiedział ,,Aha... To dlatego się tak strrrasznieeee trzęsłaś na moim brzuchu... Byłaś troche jak jakieś... hmmm.... radioaktywne biedronki'' (określenie ,,radioaktywne biedronki'' wzięłam z innego bloga o JB:D) Po tych słowach zaśmiał się cicho i wyszczerzył te swoje piękne, białe ząbki;D. I dojechaliśmy, tym razem ja budziłam Bibiego. Zabraliśmy swoje rzeczy z autobusu i popełzliśmy ( nie można tego nazwać po prostu hmmm... ,,iściem''?? nie wiem jak to nazwać XD) do swoich pokoi. Nie sądze, żeby ktokolwiek poszedł na kolacje. Po kąpieli, położyłyśmy się do łóżek ze słuchawkami w uszach i książkami w rękach. Nagle do nas wpadł plastik z 2b, była jak poparzona. O dziwo żaden plastik nie zorientował się, że ma obcięte włosy (do peruki dla JB, która i tak wylądowała w basenieXD). I powiedział:
 - Czy ty sobie myślisz, że będziesz chodzić z Justinkiem?! Możesz sobie pomarzyć! On się tobą bawi, a potem cię rzuci jak piłkę do barmki, czy tam kosza... JA BĘDĘ Z NIM CHODZIĆ! ROZUMIESZ?! TYLKO JA SIĘ DLA NIEGO LICZĘ!!! Nie rób sobie nadziei... Albo wiesz co? Rób nadzieję! Będzie cię później bardzie bolało. Żegnam was! - i poszła.
 - Yyyy.... Któraś wie o co jej chodziło? Bo ja miałam słuchawki na uszach... - powiedziała Gódzia.
 - Ja też - dodała Zuza - kompletnie nic jej nie słyszałam.
 - Yyyy... Coś mówiła chyba o Bibim - powiedziałam.
 - O KIM?!?!?!? - krzyknęły równo Zuza i Wiki.
 - Yyy... No... Że... Ten teges... - Plątałam się - Kurdee! Mówiła coś chyba o Bibim! Domyślcie się... - powiedziałam wreszcie. Dziewczyny trochę zmieszane popatrzyły na siebie, a ja wróciłam do lektury i muzyki. ( 30 Seconds to Mars - Atack i  książka ,,Olivia i duchy'' - Ellen'y Potter:D). Dziewczyny usnęły, a ja wciągnięta przez lekturę nie zauważyłam, że było juz długo po północy (nie noooo... jakieś 2 godzinkiXD). Ja również usnęłam.
 Śniło mi się to:
 Stałam przed balkonem w tym właśnie hotelu... Była już noc... A ja stałam i się rozglądałam... Strasznie się bałam... Nagle ktoś mnie złapał i przytulił od tyłu... Myślałam, że to Justin, ale to nie był on.... Zawiązał mi oczy przepaską i zaczął mnie całować... Próbowałam się wyrwać, ale to na nic... Był za silny... Nagle go tak strasznieeeee mocnooooo popchnęłam... I usłyszłałam tylko plusk wody... Odwiązałam przepaskę i zobaczyłam.......
 - Ankaaaa!!!!!!!!!!!!!! - krzyczała an mnie Gódzia - Wstawaj śpiochu!!! Jets już 7:15!!!!!! Na ósmą mamy byc gotowi!!!
 - Kurwaaa........ - szepnęłam.
 - Co...? - zapytała zdziwiona sytuacją również w tej chwili wybudzona ze snu Zuzka. - Która godzina??
 - 7:15 - powiedziała Szczerbka. Popatrzyłam a zegarek...
 - Ty dupo!!! - krzyknęłam - Jest 6:15...No teraz już 6:16!!! Walło cie!?!?!? - krzyczałam dalej.
 - Ojjj... Sory... - bąknęła.
 - To sory to sobie w dupe wsadź... - powiedziała Zuza.
 - Przepraszam, przepraszam....... - i tak w kółko powtarzała. Ponieważ chciałyśmy się z Zuzą zdrzemnąć, wybaczyłyśmy jej.
I dalej usnęłyśmy.


Wiem, że beznadziejny, ale pisałam skończyłam to pisać około 20:15....?! Cholera jak wcześnie! A ja już śpiąca.... No nic... proszę o komentarze:P :*

4. Dziwny dzień... cz. |

   Potem, gdy odpisaliśmy na większość listów umyliśmy się (osobno ;P ) , Justin chciał mi da swoją koszulkę, długo się zastanawiał jaką (jest gorszy niż baba na zakupach XD) po długich przemyśleniach, dał mi fioletową, aby mi pasowała do koloru lakieru na paznokciach. I usnęliśmy przytulenie w jego łóżku...
  - HEJ MIŚKI! CZAS WSTAĆ! JAK MOŻNA TAK SPAĆ?! WASZ SEN JUŻ CAŁE WIEKI TRWA! NO WSTAWAĆ! RAZ DWA! - krzyczał ktoś nad naszymi głowami. próbując wykonać również melodię.
 - Yyyyyy..... Co?? O co chodzi?? Która godzina?? - wymamrotałam ledwo żywa.
 Natomiast Bibi, tylko powiedział przez sen:
 - Jeszcze 5 minut mamooo.... - po tych słowach usnął, jak dziecko.
 Ale on słodko śpi....:*** Yyy... Do rzeczy:P Mogliśmy się tego spodziewać, to był Marcin, który miał kaca. Za nim zaraz przybiegła Szczerbka.
 - Marcin!!! Zostaw ich!!! Niech jeszcze śpią! Jest 6 rano idioto!!! Mają jeszcze godzine! - wykrzyczała wkurzona Gódzia na Marciocha. Po czym dodała słodziutko:
 - Śpijcie jeszcze nie przejmujcie się nim;) Papa moje gołąbeczki - po czym puściła mi oczko i pociągnęła za sobą Marciocha do pokoju.
Zdrzemnęliśmy się jeszcze pół godzinki. Następnie się poprzytulaliśmy, po czym zawlekłam swoje dupsko do pokoju. Załatwiłam sprawy w łazience. Po umyciu i wysuszeniu włosów wyglądałam jak pudel ( w rzeczywistości też tak jest:D). Ubrałam się i poszłam na stołówkę. Nikogo jeszcze nie było oprócz kucharek. Na śniadanko wzięłam mleko z płatkami, a na dostawkę sałatkę z owoców. Mmmmmm:P. Pare minut później przyszedł JB.Wziął to samo co ja. Zjedliśmy, gadając przy tym. Gdy skończyliśmy, zaczęli się schodzi uczniowie i nauczyciele. My sobie poszliśmy. W drodze do mojego pokoju zauważyliśmy, że uczniowie dziwnie się na nas patrzą... Z takim miłym, ale przebiegłym wyrazem na twarzy.
   Na zbiórce każdy dostał; wodę, soczek, bułeczkę, batonik i jakąś drożdżówkę... Dbają o nas lepiej niż w podstawówce:D. Usiedliśmy w autobusie. Ja z JB. Obok Marcin i Gódzia. Ponieważ było mało miejsca, musieliśmy siedzieć po trzy osoby. Do nas dosiadł się Kamil, a do nich (Gódzi i Marcina) poszła Zuzka.
Siedzieliśmy gdzieś po środku autobusu, mniej więcej przy drugim wejściu. Co jakiś czas podchodzili do nas inni uczniowie i gadali do nas coś typu ,, może gume?'' czy ,, chcecie cukierki?'' i inne, a zwykle nawet nam nie mówili ,,cześć''........


Ten rozdział napisałam u kuzynki na kompie:P Niestety sama.... Podzieliłam go na 2 częsci, bo mi coś wyobraźnia nie dopisuje... i sobie tyłek zasiedziałam.:P

środa, 28 grudnia 2011

3.Nocne spotkanie...

   I przyszedł do nas nasz nowy kolega Justin Bieber. Nie wiemy gdzie podziała się Szczerbka, pewnie gdzieś łazi z chłopakami po pokojach. Długo gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Potem Zuza usnęła... A my gadaliśmy dalej, lecz coraz ciszej, aby nie obudzić Zuzki.
 - Toooo..... Co robimy?? - zapytał znudzony Justin.
 - Nie wiem może przejdziemy się po pokojach ? - odpowiedziałam.
 - Ja myślałem o czym innym...
 - A o czym...? - zapytałam zdziwiona.
 - O tym....
Po czym zbliżył się do mnie próbując mnie pocałować Na co ja odwróciłam głowe tak, że dał mi tylko buziaka w policzek:P Zaczęliśmy się oboje śmiać<hehe:D>
 - Może zrobimy kawał Oreo??? - Zapytałam.
 - OK -Odpowiedział JB
 - Słyszałam - Odpowiedziała Zuza.
 - Coooooo?!?! - oboje krzyknęliśmy.
 - Słyszałaś całą naszą rozmowe? - Zapytał Justin.
 - No gadaliście tak głośno, że nie dało się nie usłyszeć, a ja zasnąć coś dzisiaj nie mogłam. - Powiedziała Zuza.
 I cała trójka przyjaciół wpadła w niekontrolowany śmiech. Potem przyszła Gódźka z Kamilem i Marcinem .
 - Co tu robi Justin Bieber???? - Krzyknęli razem z zaskoczeniem.
 Wszystko im opowiedzieliśmy i nie obyło się bez przekrzykiwania. Potem chłopaki przynieśli piwo, Justin nie mógł sie oprzeć. Po wypiciu paru piw okazało się, że Marcin ma słabą głowę. Zanieśliśmy go do pokoju, potem wrócilismy z powrotem i zaczęliśmy się sobie zwierzać i tym sposobem zbliżyliśmy się do siebie. Po chwili Gódzia stwierdziła, że jej się nudzi i pójdzie zobaczyć z Marcinem. Zuza i Kamil też gdzieś poszli, więc zostałam sama z Justinem.
 - Yyyy..... Może powtórzymy scenkę.... no wiesz którą. - po tym uśmiechnął się do mnie tymi swoimi białymi zębami :D.
 - Źle się czujesz?? - przystawiłam mu rękę do czoła, którą natychmiast przechwycił i przyciągnął mnie do siebie.
 ,,Może i jest miły i jest gwiazdą, ale ja nie całuje się z byle kim'' pomyślałam.
 - O nie, nie, nie... - nie reagował - MÓWIE NIE! - krzyknęłam mu do ucha tak głośno, że aż odskoczył. - Lubię cię, ale ledwo się znamy.
 - Przestraszyłem cię? - zapytał zawiedziony, na co pokiwałam głową na tak - Przepraszam...
 - Ok, nic się nie stało - i wystawiłam mu jęzor i zaczęłam mu uciekać po całym pokoju, ale że uznałam iż jest tu mało miejsca i może mnie złapać to wybiegłam na korytarz, a tam....
 - Paparazzi..... - wyszeptałam przestraszona, ze strachu znieruchomiałam, ktoś mną bardzo szarpnął za ramie i wepchnął do pokoju. To był jak się spodziewałam Justin. Zamknął drzwi i przytulił mnie bardzo mocno.
 - Przepraszam...to moja wina... - słyszałam jego pojedyncze szepty. Poczekaliśmy pół godzinki, Justin przebrał się w moje ciuchy i miał szczęście, że wzięłam ze sobą swoją blond perukę, która jak na perukę ze sklepiku dla dzieci, była bardzo rzeczywista.
 - Ty sobie chyba żartujesz?! - krzyknął Justin na widok mojej peruki - Nie będę Haną Montaną! Co to to nie!!! - dorzucił.
 - Oh daj spokój!
 - Nie!
I dla gwiazdorka musiałam obcinać peruce grzywkę, po czym powiedział, że mu się nie podoba. Wylazłam przez okno do pokoju obok (miałam wsuwkę, więc otworzyłąm zamek drzwi balkonowych). Spały tam plastiki z 2b. Ucięłam jednemu plastikowi blond włosy i wróciłam do pokoju. Zrobiłam peruce niezłą fryzurkę, mniej więcej podobną do tej:http://i.pinger.pl/pgr385/bf244a600028925a4cd70a74/normal_12.jpg Po moim krzyku żeby sobie dał spokój ubrał perukę z marudzeniem. I poszliśmy... Przechodziliśmy chyba obok czterech zbiorów paparazzi na paru piętrach i żadne nie rozpoznało JB. Zobaczyliśmy kawałek Kamila, a zaraz obok niego Zuza. Trzymali się za ręce i gadali... Postanowiliśmy, że pójdziemy do Gódzi. Miała być u Marcina. Tam ich zobaczyliśmy razem w łóżku.... ,,O kurwa'' powiedzieliśmy równo. Tamci spali ciężkim snem. Na szczęście byli w ciuchach...Ufff..... Poszliśmy do jego pokoju i razem odpisywaliśmy na listy fanek, ale tylko i wyłącznie w jego imieniu...


Pół tego rozdziału pisała Zuza, resztę ja. Aha.... Zuza naprawdę istnieje, chodzi ze mną do klasy. Naprawdę ją nazywamy Oreo:P. Wiki też jest prawdziwa i też jest w mojej klasie. Nazywamy ją tak jak tu; Szczerbka lub Gódzia. Marcin gra jednego kolege z klasy, który podoba sie Gódzi. Kamil jest wymyślony, ponieważ Zuza nie ma narazie swego ulubieńcaXDD. Anka też jest prawdziwa, bo to jaXP. Tylko, że jest drobna różnica wieku między nami, a bohaterkami:D. I sorki za błędy, ale Zuzce nie chciało się dokładnie pisać:D Prosze o komentarze:*

wtorek, 27 grudnia 2011

2.Nowy kolega...

   Na drugi dzień poszliśmy zjeść śniadanko, mmmm.... :P Nasz pokoik jako jedyny był na stołówce w piżamkach z czego reszta dławiła się jedzeniem. Po piżamkowym przedstawieniu na stołówce, poszliśmy do swoich pokojów, aby się przygotować na wycieczke po Kanadzie. Na nieszczęście dostałam cioty (okresu). Pojechaliśmy... Po zwiedzaniu poszliśmy na lody. Ja i Zuzka kupiłyśmy już swoje, bo mamy niezłe przyspiesznie jeśli w gre wchodzą lody. Zuza była pierwsza, bo sie potknęłam o własne nogi, ja byłam za nią. Po mnie zacięło się coś i wszyscy musieli poczekać jakieś 5 minut. Hehe, jesteśmy z Zuzą ziomy!XD Postanowiłyśmy się przejść po uliczce. Idziemy i gadamy. Nagle wbiegł w nas jakiś chłopak w kapturze i okularach. I oczywiście rozpaćkał na nas lody.
-Sorry... - bąknął chłopak.
- Nic się nie stało. - odpowiedziałyśmy ze skrzywem na mordkach.
- Do you speak english?? - zapytał się.
-No. - ,,oho...teraz się nie dogadamy'' pomyślałyśmy.
-Aha, ok ja umiem po polsku - powiedział i posłał nam uśmieszek. Kurde skąd ja znam ten uśmiech?! O nie...chyba się domyślam.
-To fajnie, a jak się nazywasz?? - oczekiwałyśmy z Zuzką najgorszego...
 - Lubicie Justina Biebera? - zapytał chłopak z obawą w głosie.
 - No nawett... - będzie się działo...
 - A nie powiecie nikomu? - chyba z nerwów popuszczę, apropo, przypomniałam sobie, że mam ciote, cholera! Po minie Zuzy widzę, że ma to samo zdanie co ja.
 - NO MÓW!!! - krzyknęłyśmy równo.
 - Ok,ok... Jestem Justin Bieber.. - Zdjął okulary, ale kaptura się nie odważył.
 - Aha -odpowiedziałyśmy.
Chwila ciszy.................. Zuza próbowała znaleźć jakąś chusteczke w spodniach, a ja patrzyłam się w oczy Justinowi, który również patrzył mi w oczy...
 - HALLLOOOOOOO!!! - z przemyśleń wyrwała mnie Zuzka, Justin dostał chyba zawału tak głośno się udarła Oreo. - Gwiazdeczko... - kopnęłam Zuzę w nogę - Ejj!... Justin może byś nam pomógł?!?!
 - Yyyy...co?? Aha! Tak! Już proszę, macie chusteczki. Sorry, ale muszę spadać, bo idą prześladowcy. Do zobaczenia!!!
 - O kurdee!!! - spojrzałam na swoją, już troche ubrudzoną lodem chusteczke, a tam było napisane ,,Mieszkam w tym smaym hotelu co wy, wiem bo byłem w waszym pokoju jak spałyście, numerki mi się pomyliły;) Mój numer fona: 098890761 dzwońcie jak będziecie już w hotelu, to do was przyjdę:D Wasz JB:*
 - Chyba coś mu się popieprzyło i kiedy on to napisał?!?!?! Musi mnie tego nauczyć..... - gadała do mnie Zuza, ale ja nadal patrzyłam za biegnącym chłopakiem, niesłuchając jej.
 - Anka!!! - darła się na mnie Zuzka.
 - Yyy...Co?? - zdezorientowana odpowiedziałam.
 - Czy ty mnie wogóle słuchałaś?? Nie ważne wytrzyj się szybko, bo nasza klasa idzie...
Wróciliśmy do hotelu na kolację, a po kolacji do pokojów. Gdy się rozpakowywałam, znalazłam chusteczkę od Justina.
 - Ej, dzwonimy?? - zapytałam Zuzkę.
 - Noooo.... - zawiedziona moim zachowaniem Zuza, odpowiedziała dopiero po chwili robiąc przy tym głupią minę.
1 sygnał... 2 sygnały... 3 sygnały... CHOLERA!!! Odebrał.....
 - Hallo?? Is there someone?? Who says??
 - Yyyy, Justin??
 - Yes.....?
 - To my, dziewczyny ubrudzone lodem, pamiętasz??
 - Aaaa! Cześć! Myślałem, że już nie zadzwonicie!
 - Cześć.... to....yyy....
 - Hehehe:D Już do was idę! Papa!
 - Ok, pa!



Rozdział pisany z Zuzą z opowiadaniaXD Nic nie pisała, ale jakoś znosiła moją dzisiejszą wenę i jeszcze słuchała ze mną JB, choć ona go nie znosi:P Dzięki Zuzka:*

1.Wycieczka do Kanady...

-Zuuuzaaa!!! - krzyknęłam w samolocie pełnym uczniów naszej szkoły do Zuzy, która była na jego końcu z jakimiś cwelami z 2b (my jesteśmy w 2a).
-Cooo???-odkrzyknęła Zuza. - Jestem trochę zajęta, nie widać?
-Wracaj tu albo, wiesz co...! - udarliśmy ryja we czwórke.
-Ok,ok... już ide! - powiedziała Zuza ściszonym już głosem, ponieważ w między czasie, nasza opiekunka groziła nam powrotem do domu jak sie nie uciszymy.
-Co? - zapytała,troche podenerwowana Zuzka, już siedząca obok Szczerbki. Spojrzeliśmy na siebe wszyscy, a Oreo obserwowała każdy nasz ruch wiedząc, że wiliczamy w myślach kto jej odpowie.
Wypadło na Kamila:
-A nic. Tak po prostu nie chcemy, żebyś sie zadawała z tymi idiotami z ,,Klasy idealnej''. - nasz odważny Kamil, wydobył z siebie głos po długiej chwili milcznienia.
-Spieprzajcie!!! - krzyknęła Zuza na cały głos i przy okazji samolot.
-Zuzanno! - wtrąciła się nasza... ,,cudowna inaczej'' opiekunka, przerywając rozmowe z innymi nauczycielkami o nowym gościu od wf-u. - Jak ty sie wyrażasz?! Nie dość, że.... - zacieła sie opiekunka.
-Sama pani nie umie podać przykładu!!! Ja jestem niewinna!!! - wiadomo kto to powiedział;).
I tak zaczęła się kłótnia, którą i tak wygra Zuza dzięki jej niewyparzonej japie....buzi:D i dostanie za to karę, z której jak zawsze się ,,wyręczy'' naszą pomocą.
   Minęły 3 kolejne godziny lotu. I wreszcie! Upragniona przez wszystkich ziemia... Wyjęłam słuchawki z uszu, jak zrobiło paru innych uczniów. Nasze nauczycielki poszły jeszcze coś załatwiać i udaliśmy się do naszego hotelu.....
-ALE ZAJEBISTY!!! - mniej więcej takie komentarze można było usłyszeć, gdy już weszliśmy do środka. Nawet nasze opiekunki nie zwracały na to uwagi, a jednej się wymsknęło dosyć głośne ,,O kurwa!'' które usłyszeli oczywiście wszyscy. Rozpakowaliśmy się w naszych pokojach i zbiegliśmy armią na kolację. Po kolacji impra, kibelek i spaćXD

Prolog

Mam na imię Anka. Mam 17 lat. Urodziłam się 16 czerwca 1994 roku w Polsce, a dokładniej w Tarnowie. Moi rodzice są zwykłymi ludźmi, jestem teraz w drugiej klasie liceum ze swoją paczką znajomą mi od przedszkola, po przez podstawówkę, przez gimnazjum aż do teraz. Przez początek naszej znajomości byliśmy tylko znajomymi, dopiero w gimnazjum zgraliśmy się w jedną paczkę: Ja, Wiki, Zuza, Marcin i Kamil. Na Wiki mówimy Gódzia lub Szerbka, podkochuje sie ona w Marcinie. Na Zuze mówimy poprostu Zuzka lub Oreo, zaczyna czuć coś więcej do Kamila. Marcina nazywamy Marta albo Marcioch. Odwzajemnia on uczucie Gódzi. Kamil ma ksywke Kamcio. On również odwzajemnia uczucie do Oreo. Oczywiście o wszystkich ich miłościach wiem ja... Oni nie znoszą Justina Biebera tak samo jak ja. Lecz zostaje on później moim kolegą;)